Styczeń obiektywnie + Projekt 52

Styczniowe kadry zapełniają dysk komputera. I mimo tego, że styczeń mało aktywny, spędzany głównie w domowych pieleszach, to tych kadrów uzbierało się sporo. Wiele wartych zapamiętania chwil. Pierwszy tegoroczny spacer po lesie, z którego Bruno wrócił...czarny. Czapka lądująca na ziemi i patyki w małej buzi. Kiepskie noce i dokuczające Brunkowi czwórki, które wyjść nie chcą. Pierwsza samodzielnie przeczytana przez Mateusza książka ("O smoku spod Wawelu"), duma i radość z dyplomu sukcesu. Nowe słówka Bruna i pierwsze zawołane "sisi", które wprawiło matkę w osłupienie. Niedziela bez światełka do nieba, bo Mateusza zmogła gorączka, filmowe wieczory pod kocem, pierwszy tegoroczny śnieg i pierwsze sanki młodszego brata. Jabłko jedzone na spółę, ukradkowe buziaki, "a tu-tu" Brunka i nasze poranki spędzane przy balkonowym oknie. Pierwsze obcięte kosmyki, pierwsza wizyta w nowym M i radość chłopców z pustych pokoi, po których można biegać nie obijając się o meble. Stosy katalogów wnętrzarskich i grubaśnych książek, czytanych z Mateuszem na rozdziały. Nasze chwile, które udało mi się zapisać. Ułamek tego, które miały miejsce. Domowe. Spokojne. Cisza przed burzą, która za chwilę zamieni nasze życie w...domowy bajzel. Już żyjemy na kartonach ;)


A dzisiaj, trzy projektowe zdjęcia. I kilka(dziesiąt) innych. Taki był ten nasz styczeń.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)