środa, 22 lutego 2017

Ferie z księgarnią Gdańscy

Tegoroczne ferie zimowe zapowiadały się na najnudniejszy czas w roku. Zero śniegu. Pogoda iście jesienna. W dodatku w domu pojawiło się niemowlę, które matki na krok nie opuszcza. A matka ze swoimi wyrzutami sumienia (bo jak tu z małym ssakiem przy piersi ganiać za sześciolatkiem?) czas starszakowi pragnęła ciekawie zorganizować. I tym sposobem wylądowaliśmy w...osiedlowej księgarni.

Nuda? A gdzieżby tam! Każdego dnia na dzieciaki czekały atrakcje. Każdy dzień to jeden temat. Pierwszy był dzień gofrów. Słodki początek ferii. Następnie, dzień naleśnika. Dzień ziemniaka i dzień pomidora. Dzieci same szukały przepisów w książkach, odmierzały składniki i przygotowywały potrawy. Był dzień pyzy, czytanie książeczki "Pyza na polskich dróżkach" i zajęcia, podczas których dzieci tworzyły swoje pyzy ze styropianowych kulek. Dzień miodu i tematyczne zajęcia z panią od przyrody. Była degustacja różnych rodzajów niedźwiedziego przysmaku, a także krótka inscenizacja, w której syn mój wystąpił w roli trutnia. Podczas dnia chińczyka dzieci uczyły się jeść pałeczkami i grały w "Chińczyka". Z dnia gier wyszłam z dłuuuuuugą listą planszówek do kupienia. Dobrze, że niedługo urodziny Mateusza. 

Dziesięć tematycznych dni, podczas których dzieci bawiły i uczyły się, a matka mogła przez 2h posiedzieć na kanapie (wszak nasz niemowlak do spania preferuje wózek) i książkę poczytać. Tudzież pooglądać nowości na półkach (wszak w księgarni się znajdowaliśmy) i pobiegać z aparatem. Było ciekawie, aktywnie i smacznie. A o tym, że Mateuszowi bardzo podobały się takie ferie, świadczył chociażby płacz, który słychać było na zakończenie zajęć prawie każdego dnia. Rewelacyjna inicjatywa! Dziękujemy za świetną zabawę!
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)