czwartek, 1 grudnia 2016

Zaczarowany grudzień


- Mamo, chodź zobacz! - rano otworzył oczy i przybiegł podekscytowany do kuchni. Wziął mnie za rękę, zaprowadził do pokoju i usiadł na łóżku. - Zobacz. Skrzaty były w nocy. Wyszeptał. Jakby nie chciał ich spłoszyć. - Dzisiaj pierwszy dzień grudnia. Tak. Czekał na ten dzień od dawna. Pierwsze tegoroczne pytania o skrzaty pojawiły się w okolicach sierpnia. Pamiętał. I wierzy. Nadal wierzy w skrzaty, elfy i Świętego Mikołaja. I dopóki będzie wierzył, dopóty będę bawiła się w dobrą wróżkę czarując kolejne kalendarze adwentowe, wymyślając zadania i upychając po szafach kolejne książki, gry i drobiazgi. Dla jego wspomnień. Dla tego błysku w niebieskich oczach. I uśmiechu. Warto zaczarować grudzień.

- Mamo dlaczego skrzaty nie przychodzą do wszystkich dzieci?
- Bo przychodzą tylko do tych dzieci, które w nie wierzą.
- Ja wierzę. I będę wierzył do końca życia. I w Mikołaja też.

Chyba dobrą wróżką zostanę dożywotnio.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)