środa, 19 października 2016

Dawno, dawno temu...

... w zupełnie innej rzeczywistości żyła sobie dziewczynka, żył sobie chłopiec. Tak zapewne zaczynałaby się nasza bajka. Moja, taty Mateusza i pewnie większości dzieci urodzonych w latach 70` i 80`. I chociaż lata przedszkolne i wczesnoszkolne pamiętam, jak przez mgłę, krótką bajkę naszego dzieciństwa mogłabym napisać. 

Bajkę, w której pięcioletnie dzieci biegały same po podwórku. Bez ciągłego nadzoru dorosłych. Bajkę, w której wystarczyło raz na jakiś czas odmeldować się, krzycząc pod oknem "Mamo, jestem!", albo "Mamo, piiiić!". Bajkę, w której sąsiad wołał wszystkie dzieciaki i karmił chlebem z wodą i cukrem, nie przejmując się jakąś tam próchnicą. A później darł się w niebogłosy, bo wszystkie śliwki z drzewa obrywaliśmy. Bajkę, w której dzieci same wymyślały sobie zajęcia, organizowały zabawy, a nuda...hmmm jaka nuda?


Pamiętam zabawę w podchody, skakanie przez gumę (z majtek!), a także grę w klasy i kapsle. Pamiętam rysowanie patykiem po piasku, zabawę w chowanego i zbijaka. Pamiętam kryjówki w krzakach i wspinaczki na płot. Pamiętam, jak urządzaliśmy sobie zawody od latarni do końca chodnika, albo jak tory przeszkód organizowaliśmy dla wszystkich dzieciaków z podwórka. Pamiętam, jak obcym ludziom sprzedawałam ulotki po tysiąc złotych. I dziesięć tysięcy uzbierałam. Na zeszyt i długopis. Gra w karty (flirt!) na wycieraczce pod drzwiami, dwa ognie, piwko na przeciwko, woda sodowa w plastikowym kubku, oranżada w proszku, vibovit wyjadany paluchem, gumy turbo i donald, fartuszki i tarcze wzorowego ucznia. Pamiętam. Dzisiaj wracam do tych wspomnień, opowiadając swojemu dziecku o tym, w jakich czasach żyli jego rodzice. Zdjęcia, stare pocztówki, świadectwa i czerwona tarcza z otwartą księgą. Kawałek naszego dzieciństwa, które dzisiaj staram się pokazać Mateuszowi. I dwie książki, które wywołały falę wspomnień.

Książka "Gry i zabawy z dawnych lat" to absolutne cudo! Począwszy od sztywnej oprawy, poprzez zawartość stron, na oprawie graficznej kończąc. Co w niej znajdziemy? Chyba wszystkie zabawy, w które dawniej bawili się dzisiejsi 30- i 40-latkowie. Ponad 120stron najróżniejszych propozycji zabaw, ułożonych tematycznie (w kole, zabawy z piłką, zabawy zręcznościowe, na trzepaku, na niepogodę itp.), opisanych (genialną czcionką!) i rewelacyjnie zilustrowanych (przypominają mi ilustracje z elementarza). A wszystko na szarym, sztywnym papierze, w towarzystwie znanych (bardziej lub mniej) rymowanek i starych zdjęć. Tak! Piękne lustracje połączono tutaj z oldschool`owymi zdjęciami. Sięgnijcie po tę książkę, koniecznie! Niekoniecznie z myślą o dzieciach (chociaż taka ściąga z zabaw jest genialnym rozwiązaniem, gdy młodzież na nudę narzeka). Ja trwam w zachwycie.  Zresztą, sami zobaczcie.


Z książką "Banany z cukru pudru" przenosimy się w czasie jeszcze bardziej. Tym razem do młodzieńczych lat naszych rodziców i dziadków. Lata 30-, 40- i 50-te XX wieku. Moich rodziców jeszcze na świecie nie było! Dziecięce wspomnienia 23osób, mieszkańców warszawskiej Sadyby, którzy żyli (jakby to Mateusz powiedział) w dawnych wczasach. Krótkie historie, anegdotki, przebłyski, skojarzenia. Migawki wspomnień okraszone dziecięcymi ilustracjami, starymi zdjęciami, wycinkami czy listami przywołującymi historie sprzed lat. Miś odnaleziony na śmietniku, prawdziwe świeczki zamiast lampek na choince, sukienki z firanki, kolorowe ubrania przysyłane w paczkach zza granicy, pończochy na guziki, wojenne wspomnienia, zabawy podwórkowe i znienawidzony przez dzieci, tran. Masa wspomnień zamknięta na 140stronach. Na każdej wyblakła, niebieska kratka (jak w zeszycie), odbite pieczątką numery stron, gdzieniegdzie odręczne pismo i zdjęcia. Piękne. Prawdziwe. Mimo, że zrobione w niełatwych dla Polaków, latach. Albo, właśnie dlatego. Niezwykła książka.


Idziemy. Śladami wspomnień, po tych pełnych niezwykłych historii stronach. By pokazać dziecku, jak niegdyś wyglądał świat. Niech wie. Mateusz zasłuchany. Lubi, gdy opowiadamy o naszym dzieciństwie. Często pyta o lata wojny. Słucha naszych opowieści. Wyjmujemy stare pudła, w których kryją się jeszcze starsze albumy ze zdjęciami. Moi dziadkowie. Rodzice. Rodzeństwo. Dalsza rodzina, której nie pamiętam. Pożółkłe fotografie, naderwane rogi albumów. Jakieś stare pocztówki z pierwszych wyjazdów tatusia Mateusza. Pierwsze listy (na papierze!) miłosne. Moje stare pamiętniki. Zdziwienie Mateusza. Długie wieczory z kubkami parującego kakao. I wspomnienia. Kolejne wywołane dzięki książkom. Uwielbiam!

A Wy? Przenosicie się w czasie razem z dziećmi ?


"Gry i zabawy z dawnych lat"
Tekst: Katarzyna Piętka
Ilustracje: Agata Raczyńska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

"Banany z cukru pudru"
Tekst i opracowanie graficzne: Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska
Oficyna Wydawnicza Oryginały

Wpis powstał w ramach projektu blogowego Przygody z książką.

https://dzikajablon.wordpress.com/2014/09/09/przygody-z-ksiazka-nowy-projekt-blogowy/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)