piątek, 12 sierpnia 2016

Vol.2

Dostrzegam podobieństwa. Po raz drugi przespałam pierwsze trzy miesiące. Ponownie podstawę mojej diety stanowią owoce. Wtedy mandarynki, teraz czereśnie i nektarynki. Ponownie mam sklerozę pogłębiającą się z każdym tygodniem. Brzuch nisko noszę, a biust...oh, to jest dopiero biust!


Ale na tym koniec. Znacznie wyraźniej odczuwam różnice. Pierwszy lokator nie dokuczał matce zanadto. Żadnych mdłości, wymiotów, zgagi. Tylko organizm lekko wariował, trapiony dziwnymi dolegliwościami. Zapalenie dziąsła, łupież Gilberta - nie miałam pojęcia o takich jednostkach chorobowych. Teraz organizm radzi sobie lepiej (tfu, tfu). Wyniki tarczycy najlepsze od 3lat, przeziębień zero (o dziwo!), morfologia idealna.

Za to drugi lokator...no lekko złośliwa bestia. Chyba wegetarianinem będzie, bo na palcach jednej ręki mogę policzyć dni, kiedy zjadłam mięso. Odrzuca mnie na sam widok. W dodatku do pieca dorzuca nieustannie. Gorąco! Dzięki bogu, że to lato jest jakie jest, bo i tak jest za ciepłe na matki możliwości. No i ten emocjonalny rollercoaster. Matko! Okres dojrzewania to przy tym pestka. Wnerwiona bywam bardziej niż typowa nastolatka, której rodzice zabronili pójść na imprezę. Z pakietu dolegliwości ciążowych odhaczam kolejne. Senność, mdłości, zgaga. Obecne! Ta ostatnia żyć mi nie daje od kilku dni. Jagodzianki musiałam przez nią odstawić. Odwyk. Może chociaż drugi lokator czupryną się pochwali po wyjściu na świat? No i ta punktualność! Nie muszę zerkać na zegarek. 7-11-15-19-21-23 - pewność mam, że wtedy mały chłopiec zapuka do matki z wnętrza brzucha. 


Pierwszy lokator nie pozostawiał złudzeń, co do swojej płci. Od razu wiedziałam, że pod sercem noszę małego mężczyznę. Nie potrzebowałam potwierdzenia lekarza, usg i innych. Teraz żadnych przeczuć. Intuicja przysnęła. Moja. Bo tatusiowa spisała się na medal. A ja? Jednego dnia obstawiałam chłopca, drugiego dziewczynkę. Otoczenie jednomyślne - dziewczynka! A tu psikus, drugi chłopak! Ulga matki i notoryczne sny, że rodzę córkę. O co chodzi? 

Zaczynamy 29tc. Czas przyspieszył. Tygodnie biegną na łeb na szyję, a ja zdziwiona jestem, że to już. 3 trymestr! Dacie wiarę? Ogarniamy wyprawkę, obmyślamy różne scenariusze porodu, zastanawiamy się, gdzie ulokować tego małego chłopca. A Mateusz? Aktualnie pomaga wybierać sweterki, śpioszki i spodenki. Planuje remont swojego pokoju, bo brat ma spać razem z nim. Snuje wizje leśnych spacerów. Marzy o pchaniu wózka. Wymyśla, czego nauczy swojego braciszka. Na pierwszym miejscu ZAWSZE - mycie ząbków. Poza tym oglądania książeczek, budowania z klocków, rysowania, chodzenia. No i obowiążkowo - WARIOWANIA! Będzie ciekawie.


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)