środa, 10 sierpnia 2016

Pierwsze książeczki chłopca

28 tydzień ciąży. Obok typowo niemowlęcej wyprawki kompeltujemy także tę biblioteczną. Szczerze mówiąc to kompeltowanie tej drugiej idzie nam po stokroć sprawniej. Jednym słowem - jesteśmy w proszku. Ale! Ale! Pierwsze książeczki dla najmłodszego już są. Czekają na pierwsze czytanie. I mimo, że chłopiec jeszcze się nie urodził, lista książek dla niego rośnie w zastraszającym tempie (znowu!). To się chyba nigdy nie skończy, prawda? Całe życie te listy będą rosły, pęczniały, a ja kolejne pozycje będę wykreślać wolniej, niż dopisywać następne. Ale! Cieszę się, że rynek wydawniczy działa tak prężnie i coraz piękniejsze książki możemy czytać naszym dzieciom. Także zerknijcie, jakie pozycje pojawiły się jako pierwsze w biblioteczce młodszego braciszka Mateusza.
 
"Poczytaj mi, mamo. Księga pierwsza"
Opracowanie 
zbiorowe
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Miałam plan. Dawno temu postanowiłam sobie, że skompletuję wszystkie tomy z serii Poczytaj mi, mamo. Dla Mateusza. Bo to klasyka. Bo wspomnienie naszego dzieciństwa. Bo zawartość kusząca. Bo wydanie piękne. Cóż, nie wyszło. Teraz nadrabiam. Plan ten sam. Tym razem, dla młodszego synka. Pierwszy tom już jest. Miał stać na półce i czekać do narodzin chłopca. Nie udało się. Czytamy z Mateuszem. I nadrabiamy zaległości. Danuta Wawiłow, Janina Porazińska, Helena Bechlerowa, ilustracje Edwarda Lutczyna i Zbigniewa Rychlickiego. Najlepsi. Cieszę się, że moje dzieci mają szansę poznać ich dzieła. Pomóc odnaleźć daktyle, poznać Filemona i Bonifacego, przeżyć z Szymkiem przygodę na balkonie. Wszystkie historie zamknięte w jednej książce. A tych jest więcej. 6 tomów, w których odnajdziemy książeczki sprzed kilkudziesięciu lat. Piękna kolekcja nam się szykuje. Tym razem nie odpuszczę.


"Wierszykarnia"
Tekst: Danuta Wawiłow
Ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

Wychowałam się na wierszach Brzechwy. Książkę "100 Bajek" znałam na pamięć i do dzisiaj żałuję, że ten stary egzemplarz, ze słońcem i księżycem na okładce gdzieś przepadł. Danuty Wawiłow nie znałam. Albo nie pamiętam. Pierwszą książkę z jej wierszami kupiłam kilka lat temu, na jakimś nadmorskim straganie z tanimi książkami. Brzydka była. Mateusz nie chciał czytać tych wierszyków. Kochał wtedy "Cynamona i Trusię" oraz wiersze Izabeli Mikrut. Ale Wawiłow pojawiała się co jakiś czas i przypomniała o sobie. Aż pewnego dnia wpadłam na "Wierszykarnię". Nowość od Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Zamówiłam z myślą o najmłodszym. I przepadłam. Przepadliśmy, bo Mateusz nagle zapragnął czytania wierszyków.

O rupakach, Bajka o stu królach Lulach, Strzygi, Kałużyści, Moja siostra królewna, Zapach czekolady, A jak będę dorosła... i wiele innych, które jednak odnalazłam w zakamarkach swej pamięci. Nie wszystkie wiersze lubię. Nie wszystkie Mateusz chce ponownie czytać. Jednak większość zasługuje na ponowne czytanie. Są ponadczasowe, z niezwykłą wrażliwością ukazują świat dziecka, jego marzenia, obawy i problemy. Niektóre doczekały się nawet takiej wersji (KLIK). Pamiętacie?

Ale cały urok "Wierszykarni" tkwi w pięknych ilustracjach Joli Richter-Magnuszewskiej. Doskonale współgrają z tekstem, a kilka z nich z chęcią ujrzałabym w formie plakatu. Zwłaszcza wydrukowanym na takim szorstkim, matowym papierze, który możemy zobaczyć w książce. Może kiedyś? A dzisiaj, czytamy. Mateuszowi i braciszkowi do brzucha. I sobie.


"Księga dźwięków"
Tekst i ilustracje: Soledad Bravi
Wydawnictwo Dwie Siostry

Gdy Mateusz się urodził jeszcze jej nie było. Potem zżerał wszystkie książki i żal mi było pieniędzy na coś, co zaraz zniknie w paszczy roczniaka. Na szczęście etap ten trwał krótko i zginęły głównie książki z serii Obrazki dla maluchów. A później z "Księgi dźwięków" Mati wyrósł. Pozostała jedynie na liście do kupienia. Teraz była jedną z kilku książek, które postanowiłam kupić od razu. Niewielkich rozmiarów, ale grubaśna. Podobno rozpada się dość szybko. Nie wiem. Jak się rozpadnie, to wymyślimy alternatywne zastosowanie. Ale nie mogło zabraknąć w maluszkowej biblioteczce tej encyklopedii onomatopei. Ładnie wydana, pełna hałasów, niespodziewanych dźwięków i humoru. Nieoczywista i zabawna. Może jednak nie rozpadnie się tak szybko, jak wieść internetowa niesie?


"Oczami maluszka. Harmonijka"
 Opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo Sierra Madre 

Kontrasty. Biel. Czerń. Czerwień. Wiadomo, że takie kolory niemowlęta widzą najlepiej. Dlatego wśród pierwszych książeczek chłopca, nie mogło zabraknąć takiej kontrastowej. Na pierwszy ogień poszła harmonijka. Obrazki zamknięte w rozkładanej książeczce, zapinanej na rzep. Wszystkie ilustracje są czarno-białe (z czerwonymi elementami) i obrazują przedmioty codziennego użytku bliskie dzieciom, z podziałem na porę dnia (dzień/noc). Idalna książeczka, by postawić ją w łóżeczku, bądź na kocyku. Idealna do stymulowania wzroku oraz wspomagania rozwoju intelektualnego kilkutygodniowego maluszka. W planach mamy także standardowe książeczki, oraz takie w formie osobnych kart. Wybór jest ogromny! I na pewno jeszcze kilka takich kartonówek nam przybędzie.


A Wy od jakich książeczk rozpoczęliście kompletowanie biblioteczki maluszka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)