środa, 31 sierpnia 2016

8+2

Doprawdy, nie wiem jak to możliwe? Czy fantazja autorki zadziałała ze zdwojoną mocą? Czy to kraj, w którym człowiek mieszka tak wpływa na jego zdolność do empatii i temperament? Bo jak wytłumaczyć ten brak kłótni? Brak krzyku? Wszechobecne zrozumienie? Taką zgodność między rodzeństwem? W dodatku w rodzinie, w której jest ośmioro dzieci. No way! My z jednym mamy czasami armagedon. Talerze latają, syrena wyje, dogadać się nie idzie. No...ręce opadają. I nawet wymówkę o małym metrażu mogę między książki schować. Bo tam chyba jeszcze mniejszy. I wszyscy żyją. Bez kłótni. W zgodzie. Rodzice wyrozumiali, czas mają dla dzieci zawsze. Rodzina idealna. Wzór niedościgniony. I naprawdę miałabym dość czytania po kilku stronach, ale ta książka napisana jest fantastycznie. Dwie książki. A nawet dziewięć! 8+2.


Małe mieszkanie, a w nim - duża rodzina. Mama, tata i ośmioro dzieci. Maren, Martin, Marta, Mads, Mona, Milly, Mina i Morten. Ufff. Pogubić się można w tych dziecięcych imionach rozpoczynających się na M. Jest też babcia. A nawet pies Rurek (nie na M!). I ciężarówka - żywicielka całej rodziny. Jest także masa zabawy, humoru i rodzinnego ciepła, płynącego z każdej strony. I za to ciepło oraz poczucie humoru pokochaliśmy przygody wesołej gromadki z Oslo. A przygód mają oni bez liku. Odnajdują skradzioną ciężarówkę, pomagają babci wrócić do domu, wyruszają na nieplanowane wakacje, gaszą pożar, swatają sąsiadkę z panem, który ukradł im ciężarówkę a także przeprowadzają się z maleńkiego mieszkania do domku w lesie. W ich domu panuje spokój, zrozumienie, miłość i ciepło. Nawet wtedy, gdy okazuje się, że uszczelnienie domku gdzieś zniknęło a po pokojach hula wiatr. Bo między wierszami wyczytać można jedno: to nie bogactwo materialne czyni ludzi szczęśliwymi, lecz chwile spędzone wspólnie z najbliższymi.

Ale, ale! Nie byłoby tak fajnie, gdyby nie babcia. Ach, jaką te dzieci mają babcię! Totalnie zwariowaną na punkcie...miksera. Takiego prosto z wystawy sklepowej. Największe marzenie, które któregoś dnia się spełnia. Babcia jest pozytywnie zakręconą starszą panią, której nie są straszne skoki narciarskie, brawurowa jazda samochodzikami na autodromie, czy walka z Indianami. Dzielnie dotrzymje kroku dzieciom, a po przeprowadzce do domku w lesie przeżywa swoją drugą młodość. Aż trudno uwierzyć w to, że wcześniej bała się jazdy pociągiem i zgiełku wielkiego miasta.

Świetnie napisane książki, zilustrowane przez panią od Basi. Tym razem Marianna Oklejak ukazała bohaterów w odcieniach szarości. I chociaż okładki sugerują eksplozję barw, to w środku znajdziemy stonowane, czarno-białe ilustracje. Piękne! Nasze wakacyjne wieczory należały do rodzinki 8+2. Przeczytaliśmy kilkukrotnie i nadal mamy niedosyt. Z niecierpliwością czekamy na polskie wydanie kolejnych części (a jest ich aż 9!). Bo kiedyś się ukażą, prawda?

"8+2 i ciężarówka", "8+2 i domek w lesie"
Tekst: Anne-Cath. Vestly
Ilustracje: Marianna Oklejak
Wydawnictwo Dwie Siostry


Wpis powstał w ramach projektu blogowego Przygody z książką

https://dzikajablon.wordpress.com/category/przygody-z-ksiazka/
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)