czwartek, 23 czerwca 2016

Różowe środy

Nasze wieczory zabarwiły się na różowo. Chociaż ten róż ma czasami gorzki smak, delektujemy się nim każdego wieczoru. Przenosimy się do słodko-gorzkiego świata, w którym normalność jest pojęciem względnym. Zupełnie tak, jak w tym naszym rzeczywistym świecie, gdzie różowe bywają nie tylko środy.


Środy dla Sary mają kolor różowy. Są miłe, przyjemne i ciepłe tak jak kolor, z którym się kojarzą. Tak jak Hulda - ukochana ciotka Sary. Ona także jest miła, przyjemna i ciepła. I kocha kolor różowy. Nosi różowe bluzki, pije słodką kawę, maluje usta i paznokcie na kolor różowy, a jej pokój zdecydowanie nie przypomina skandynawskich, białych wnętrz. Wszystko w nim jest bardzo...różowe. Ciotka Hulda jest ciekawska, lubi rozmawiać, zadawać masę pytań i palić papierosy. W tajemnicy, kryjąc się razem z Sarą w krzakach. Bo przecież nie wolno jej palić. Zdaniem matki Sary nie wolno jej robić także wielu innych rzeczy. Powód jest jeden. Ciotka Hulda jest upośledzona umysłowo.


Nie jest normalna. Jest strasznie opóźniona w rozwoju. Pluszak. Wariatka. Tak myślą o niej rodzice Sary. Kpią, wyśmiewają, traktują z wyższością, podejmują za nią decyzje. A Sara wszystkiemu się przygląda i...nie rozumie. Bo uważa, że ciotka Hulda jest najmilszą osobą na świecie. Bo mówi prawdę, ma czas dla swojej siostrzenicy, zawsze jej wysłucha, jest dobra i zabawna. W przeciwieństwie do rodziców Sary, którzy nie mają dla niej czasu, są wiecznie zapracowani, krzyczący i oschli. Oni chyba...nie są normalni.


Bo normalność jest pojęciem względnym. Książka "Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą" jest tego najlepszym przykładem. Bo takie rzeczy nie dzieją się jedynie na kartach książek. To nie jest fikcja, która znika po przeczytaniu ostatniego zdania. Ludzie niepełnosprawni są wśród nas. Mieszkają obok, mają swoje sprawy, swoje radości i smutki. A naszym zadaniem jest nie utrudniać im życia. Szanować. I tego szacunku nauczyć nasze dzieci. Bo każdy zasługuje na normalność.


Nie miałam pewności, czy Mateusz będzie odpowiednim wiekowo odbiorcą tej książki. Sugerowany wiek to 8+. Pięciolatek ma prawo nie rozumieć wszystkiego. Mimo naszych starań, czytania innych książek(KLIK) i rozmów, zdziwiłam się. Bo Mateusz tej niepełnosprawności Huldy nie zauważył. Po prostu przyjął ją jak coś oczywistego. Jednyne, co nie odpowiadało mu w zachowaniu ciotki Huldy to...palenie papierosów. Jedyne czego nie rozumiał, to relacja Sary z rodzicami. Nie musiał nic mówić. Widziałam jak przeżywa tę książkę, jak próbuje przetrawić jej treść. Sam. A po zamknięciu książki, poprosił o ponowne czytanie. Może za drugim razem będzie chciał porozmawiać?

Piękna, pozytywna i mądra książka. Napisana z wielką wrażliwością. O zrozumieniu dla osób z upośledzeniem umysłowym. O trudnych relacjach dziecko-rodzic. O odwadze. Poruszająca trudne tematy. Bez moralizowania, pouczeń, nachalności. Napisana w tak cudowny sposób, że po skończonej lekturze sięga się po nią ponownie. Książka, którą naprawdę warto przeczytać.

"Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą"
Tekst: Sylvia Heinlein
Ilustracje: Anke Kuhl
Wydawnictwo Dwie Siostry


Wpis powstał w ramach projektu blogowego Przygody z książką

https://dzikajablon.wordpress.com/2014/09/09/przygody-z-ksiazka-nowy-projekt-blogowy/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)