poniedziałek, 13 czerwca 2016

Marzenia się spełniają...

Na wszystko w życiu przychodzi odpowiedna chwila. Czasami nie wtedy, kiedy sami tego pragniemy. Czasami musimy uzbroić się w cierpliwość i z pokorą przyjąć to, co los ma nam do zaoferowania. A gdy w końcu marzenia się spełniają, nieważne stają się miesiące oczekiwań, nasza frustracja i przeszkody, które systematycznie los rzucał nam pod nogi. Kiedyś w końcu wychodzi słońce, na niebie pojawia się tęcza, a ty masz pewność, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku. Że nie mogło być inaczej. Bo teraz jest ten idealny moment.


Ponownie czekamy. Tym razem we troje, więc oczekiwanie ma zupełnie inny smak. Intensywniejszy, podbarwiony emocjami pięciolatka, piękniejszy. Cudownie jest móc spełniać marzenia. Swoje, a przede wszystkim tego małego chłopca, który od dwóch lat marzył o tym, co niedługo nastąpi. Zaskakujące z jaką łatwością przyjął wiadomość o tym, że zostanie starszym bratem. Tak, jakby od zawsze to wiedział. Że kiedyś, wkrótce i tak nadejdzie ta chwila, w której powitamy jego rodzeństwo. Jedynie mi towarzyszy wrażenie nierealności tego wszystkiego, co dzieje się wokół. Czasami, po prostu ciężko uwierzyć w spełniające się marzenia...

Czekamy. Odliczamy tygodnie, kompletujemy wyprawkę, rozmawiamy. Za kilka miesięcy na świecie pojawi się braciszek Mateusza. Nasza przygoda z rodzicielstwem rozpocznie się na nowo, a Mateusz zadebiutuje w roli starszego brata. Piękny i trudny czas przed nami. Trzymajcie kciuki, proszę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)