środa, 4 maja 2016

Potwory i s-ka

To, że w domu mieszkają z nami Pożyczalscy i Bałaganiak, to żadna nowość. Wiadomo, że ktoś te wszystkie kredki, klocki i puzzle zabiera, że ktoś z artystycznego chaosu robi bajzel na kółkach. Ale żeby po kątach kryły się potwory? I w dodatku takie, które psocą, bałaganią, psują, męczą nas i dręczą? Teraz wiadomo czyja to sprawka, gdy matka po raz kolejny wpada na komodę, albo tłucze ostatni talerz. Wiadomo, kto odpowiada za gadulstwo najmłodszego, nerwy i kichanie najstarszego. Alergia? Jaka alergia? Teraz wszystko jasne. To domowe potwory!


Siostry Słodyczki, Awanturella, Spóźnianna Opóźnialska, Łubudubu, Profesor Zgubnik, Leniwiec Zaspany, Słowotoczek Niepohamowany -  to tylko kilka z tych, które przyczepiły się do nas i odczepić nie chcą. To tylko kilka z tych, które dręczą ludzi we wszystkich domach na całym świecie. Ale jak sobie z nimi radzić? Co zrobić gdy ma się problem z lenistwem, bałaganiarstwem, spóźnianiem, podjadaniem słodyczy, złośliwością, samolubstwem lub podejmowaniem decyzji? Najlepiej sięgnąć po encyklopedię. "Małą encyklopedię domowych potworów", która pomoże nam poznać i ujarzmić wroga.


Stanislav Marijanović stworzył całą plejadę potworów, które potrafią skutecznie uprzykrzać życie człowiekowi. Każdy z nich w zabawny sposób opisuje nasze przywary, podpowiada jak z nimi walczyć i co robić w kryzysowych sytuacjach. Bez moralizowania i pouczania zwraca uwagę na nasze negatywne cechy, pozwala spojrzeć na siebie oczami pozostałych domowników. Mateusz bez problemu wskazał potwory, które najczęściej grasują w naszym mieszkaniu. Każde czytanie encyklopedii to wybuchy śmiechu, wskazywanie kogo najczęściej dana paskuda atakuje, a także wymyślanie nowych stworów. Do książkowych potworów bez przeszkód mogą dołączyć Skarpetowiec Podłogowy, Czekoladoholik Zwyczajny, czy Nerwus Pospolitus, które wymyślił Mati. Dobrze znaleźć wytłumaczenie dla własnych słabości, zrzucić winę na okoliczności,  ale najważniejsze jest to, że książka pomaga pozbyć się tych wszędobylskich stworzeń. Jak my sobie z nimi radzimy? Najczęściej wrzucamy je do szafy!


Bo potwory opanowały nie tylko strony książki, ale także półkę z grami. Potwory do szafy to kooperacyjna gra, która od dawna pomaga nam oswajać najróżniejsze potwory. W zestawie znajduje się 20 dwustronnych kart (z jednej strony widnieją dzieci leżące w łóżeczkach, z drugiej potwory), 10 żetonów zabawek, 2 żetony łowców doskonałych, 3 kafelki przedstawiające części potwora Zębogona oraz szafa.

Zasady gry są bardzo proste. Karty z potworami układamy w stosik rewersem do góry (rysunkiem przedstawiającym dziecko). Żetony zabawek oraz łowców doskonałych (rewersem do góry) układamy wokół tego stosiku. Kafelki przedstawiające Zębogona oraz szafę kładziemy gdzieś z boku. Odsłaniamy pierwszą kartę z wierzchu stosu, obracamy na stronę z potworem i kładziemy nad łóżkiem.


Wszyscy gracze mają jeden cel - przegonić potwory do szafy. Aby to zrobić należy odnaleźć wśród żetonów zabawkę, której obawia się dany potwór. Każdy potwór boi się jednej zabawki, tej która narysowana jest na dole każdej karty z potworem. Gdy uda nam się znaleźć właściwą zabawkę, wołamy "Uciekaj do szafy, potworze!", a karta z potworem wędruje do szafy. Jeśli odsłonimy zabawkę, której nie boi się żaden z potworów, odrawcamy jeden kafelek przedstawiający Zębogona. Po trzech nieudanych próbach, gdy odsłonimy całego Zębogona, obok łóżka (góra, dół, lewo, prawo) pojawia się nowy potwór. Teraz musimy wygonić do szafy dwa potwory.

Wśród zabawek znajdują się także dwa żetony łowców doskonałych: skarpetka (zamieniamy ją miejscem z innym żetonem) oraz potwór ukryty pod prześcieradłem (obok łóżka pojawia się nowy potwór). W instrukcji znajdują się także dwa dodatkowe wariany gry, dla najmłodszych graczy oraz starszaków (wariant rywalizacyjny).


Gra łączy w sobie tradycyjne memo oraz grę kooperacyjną. Proste zasady pozwalają na rozgrywki już z trzylatkiem, a nawet na samotne zwalczanie potworów przez najmłodszych. I o ile dorosłym unicestwianie potworów nudzi się po kilku rozgrywkach, tak dzieci nie tracą zapału i mogą grać w nieskończoność. Ogromnym plusem jest brak rywalizacji, bunty i płacz po przegranej rundzie (pomijając wersję dla starszaków). Wszyscy gracze tworzą jedną drużynę walczącą z potworami. Zaletą gry jest również szata graficzna. Za ilustracje odpowiada Maciej Szymanowicz - dokonały ilustrator książek dla dzieci. Na pierwszy rzut oka, minusem jest wykonanie szafy (drzwi wykonane z miękkiego kartoniku). Ale po prawie dwóch latach wrzucania do niej potworów, drzwi nie wypadły z zawiasów, nic się nie podarło i szafa jest w stanie nienaruszonym. Jeśli macie w domu fana gier typu memo, w dodatku takiego który kocha lub boi się potworów, to gra będzie strzałem w dziesiątkę. Mateusz bardzo ją lubi, a każde pozbycie się potwora wywołuje wybuch radości. W połączeniu z encyklopedią, gra Potwory do szafy tworzy duet idealny do walki z potworami.


"Mała encyklopedia domowych potworów"
Tekst i ilustracje: Stanislav Marijanović

Gra kooperacyjna "Potwory do szafy"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)