wtorek, 10 listopada 2015

Projekt 52 - 37-44/52

Odpuściłam. Najpierw chorowanie Mateusza, później bunt na aparat, moja choroba, pogoda pod psem i...wymówek mogłabym znaleźć z tysiąc. Przestałam kontynuwać Projekt 52. Tak wyszło, po prostu. Dzisiaj nadrabiam zaległości. Częściowo, żeby nie zasypać Was nadmiarem zdjęć. Moje ulubione, wrześniowo-październikowe kadry. Zerknijcie!


37/52
Wrześniowy deszcz i skakanie po kałużach. Krabowa parasolka nie przetrwała pierwszego deszczowego spaceru. Pora rozejrzeć się za nową.

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

38/52
Spotkanie z p.Renatą Piątkowską, na którym Mateusz (i nie tylko on) uśmiał się niesamowicie. Tym Daleko jeszcze? męczył nas przez kolejny tydzień. To się nie mieści w głowie, po prostu! A w domu przybyło kilka kolejnych książek.

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

39/52
Festiwal Filmowy Kino Dzieci w Toruniu. Zobaczyliśmy film o Albercie, zjedliśmy przepyszne naleśniki i pobiegaliśmy za gołębiami. I przywieźliśmy książki, bo jakżeby inaczej?

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

40/52
Pierwsze nocowanie Mateusza poza domem. Bez rodziców! Wiem, że późno, ale wcześniej nie chciał. Nie naciskaliśmy, poczekaliśmy i w końcu sam dojrzał do tego, żeby spróbować. A gdy po niego przyjechaliśmy rozpłakał się, bo chciał jeszcze pięć nocek zostać.

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

41/51
Jesienne spacery po naszym lesie. Mały lisek, którym mianował się Mati, bitwa na szyszki i umorusana buzia. Bardzo lubimy!

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

42/52
Przedszkolne wirusy zaatakowały ze zdwojoną siłą. Dwa tygodnie siedzenia w domu, tuzin zużytych kartek, kredek, godziny czytania i grania w Potwory do szafy, sprawiły, że sama miałam ochotę naciągnąć tę czapkę na głowę. I zniknąć. Niestety, czapka-niewidka nie zadziałała.

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

43/52
Wolność! Spacery leśnymi ścieżkami w poszukiwaniu darów jesieni. Cała czapka wypchana kaszanami, ubłocone kolana, czarne dłonie i pół twarzy. A w domu niespodzianka w postaci książki. Po leśnym spacerze, leśna książka.

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

44/52
Niedzielny spacer z czekoladą w ręce. Stos kolorowych liści, szyszek i kasztanów. Gorąca herbata na rozgrzanie. Jesień pełną gębą!

"a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)