piątek, 16 października 2015

O zasadach, angielskim i kradzieży - czyli pogaduszki z Mateuszem

Spisuję na przypadkowych karteluszkach, które zazwyczaj giną w niewyjaśnionych okolicznościach. W podobnych odnajdują się po kilku tygodniach/miesiącach. Gdzieś pod stertą papierów, wciśnięte w notes, lub zapomnianą książkę. Część jest spisana jak Pan Bóg przykazał, w notesie, z zapisaną datą nawet. A gdy matka odnajdzie wszystko, poskłada do kupy, przepisze, by wspomnienia ręce i nogi miały, to powstają takie kwiatki. Z rozmów z (już!) czteroipółlatkiem. 


No właśnie. Dlaczego?
- Mamo, dlaczego lekarz, który leczy zęby nazywa się dentysta, a nie zębista?
Harem?
- Mamusiu, kocham cię najbardziej ze wszystkich moich dziewczyn.
- To ile masz tych dziewczyn?
- Nelę, Ninę i Złotą Syrenkę!
Zasady. Najważniejsze.
- Nie wolno jeździć na hulajnodze po ulicy! - wykrzykuje na widok mknącej środkiem ulicy dziewczyny, by po chwili dodać - Dlaczego dziewczyny nigdy nie przestrzegają zasad?
Lepiej, żeby nie kopała.
- A niech to gęś kopnie. A jak nas kopnie to umrzemy...
In English.
- Mamo, wiesz jak ma na imię Miss Agnieszka?
- ...
- Ticzer!
Na ból kręgosłupa.
- Tatusiu, co ci jest?
- Kręgosłup mnie boli.
- To musisz iść do kręgosłuparza, żeby ci naprawił.
Abstynent.
- Ja nie mogę pić soków. Nawet drinkowych.
Fucha, jak nic
- W co się bawiliście w przedszkolu?
- W śmieciarzów. I byłem odblaskowym!
In English. Again.
- Co było na angielskim?
- Skrładacz.
- Yyyy, a co to jest?
- Książka.
- Aaaa. To czego jeszcze się nauczyłeś?
- Bi tu men!
Komplemenciarz.
- Jesteś bardziej przytulna niż leżaczki.
Kupa.
- Mamo zwaliłem kupę!
- Mateusz, nieładnie jest tak mówić.
- Ale mamo! Zwaliłem kupę zabawek z łóżka!
Filozof.
- Twoja miłość jest dla mnie dobra, mamusiu.
★ 
Nieważny powód.
- Dlaczego Leoś cię uderzył?
- Bezpowodowo.
Kartek zbraknie.
- Mamo, daj mi więcej kartek.
- A co chcesz jeszcze namalować?
- Wszystkie moje marzenia.
Kradzież.
- Nie wolno brać cudzych rzeczy bez pozwolenia.
- Bo to jest kradzież, prawda?
- Tak.
- Właśnie! A ja nie chcę być kradzieżem.
Takie straszne.
- I on się tak wystraszył, że aż zbladł z przerażnięcia.
 Księciunio.
- Smutno mi.
- Dlaczego, mamusiu? Przecież jestem Twoim Księciuniem.
Na szczęście, ciocia tego nie słyszała.
- Mateusz, i jak? Fajna jest ta ciocia?
- Taa, tylko wygląda jakby piorun w nią strzelił.
 
 Koniec!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)