piątek, 23 października 2015

Domowe przedszkole - Anatomia z czterolatkiem

I`m a skeleton - śpiewa, biegając po mieszkaniu. Nałogowo ogląda ciągle ten sam odcinek bajki Było sobie życie. Ten, w którym dziecko na świat przychodzi. Gada o mózgu, pyta o kości i wie, jakie zadanie mają do spełnienia czerwone krwinki. A jakie narządy kryją się wewnątrz człowieka, dowiedział się ostatnio. Bo matka zafundowała dziecku lekcję anatomii, tworząc z synem nowego członka rodziny. Poznajcie Krzycha*!


Krzychu to dziwny gość. -Mamo, dlaczego on oczu nie ma? -Nieważne synu, zobacz jaki ma mózg wielki! Matce nie chciało się drugi raz mniejszej wersji mózgu wycinać. I te narządy ciut nieadekwatne. Trzustki nie ma. Nerki gdzieś się zapodziały. Dłonie poprzekręcane, jakby zwyrodnienia jakiegoś chłopina się nabawił. Trudno. Najważniejsza idea. Wisi ten Krzysiek na ścianie i wnętrznościami straszy. Spada co godzinę, bo taśma kiepska. I co godzinę syn dopomina się o studiowanie organów jegomościa. Lepszej lekcji anatomii nie mogliśmy sobie wymarzyć. Po jednym dniu zabawy z Krzychem czterolatek wie, co w trawie...tfu! człowieku, piszczy.




A jak stworzyć swojego własnego Krzyśka, czy innego Rycha? Bardzo łatwo! Trzeba odrysować swoje własne dziecko na brystolu, wyciąć i pomalować organy, a następnie przykleić tak, jak ściąga pokazuje. Tylko uważać trzeba, żeby nasz model nie skończył z dziurą w jamie brzusznej, co przy nadpobudliwym maluchu jest wielce prawdopodobne. Następnie kompletnego Ryśka wieszamy na ścianie i co godzinę zwlekamy go z podłogi, objaśniając przy okazji, gdzie kolega ma wątrobę, i po co ona jest właściwie. A co jeszcze robimy? Wydrukowałam, zalaminowałam i wycięłam karty z podstawowymi organami. Mati wybiera po kolei karty i dopasowuje je do odpwiednich organów Krzyśka. Ma do nich swobodny dostęp, więc w każdej chwili sam może po nie sięgnąć. Karty mają podpisy w języku angielskim, więc oprócz polskiej nazwy uczymy się także tej anglojęzycznej. 


Ale na tym nie koniec naszej lekcji anatomii. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy skończyli nie brudząc niczego nawet odrobinę. Tym razem w ruch poszła plastelina i miniaturowa wersja Krzysia. W dodatku zalaminowana, żeby przetrwała i nadawała się do ponownego użytku. Zadaniem Mateusza było wyklejenie plasteliną odpowiednich organów. Matka zadawała zagadkę, a syn zgadywał i wyklejał. Śpiewająco mu to poszło. Teraz dopomina się o więcej zagadek, więc jeśli macie jakieś na stanie, to ładnie prosimy o kilka. W ramach poszerzania wiedzy korzytamy także z tablicy interaktywnej. Mateusz sobie klika, a matka czyta co to jest, dopowiadając kilka ciekawostek. A co poza tym? Bajki, oczywiście! O ile Było sobie życie ogląda bez większego entuzjamu (pomijając jeden odcinek o narodzinach), tak Przygody Pytalskich uwielbia! I zaskakująco dużo rzeczy zapamiętuje. A matka wyrzutów nie ma, bo się dziecko edukuje przecież ;)


Jeśli chcecie stworzyć swojego Krzyśka i pobawić się w anatomię z dzieckiem, to:
- narządy do wydrukowania i ściąga są TUTAJ
- zagadki anatomiczne (część wymyśliłam, a część znalazłam tu) są TUTAJ
- karty z narządami są TUTAJ
- interaktywna tablica pokazująca rozmieszczenie narządów TUTAJ


A z jakich książek czerpiemy wiedzę o człowieku, napiszę niedługo. Stay tuned!



* Takie imię wymyślił mądrala. Per Krzychu każe się do niego zwracać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)