niedziela, 27 września 2015

Książki (nie)zapomniane

Lata 80`. Dzieciństwo, z którego pamiętam jedynie jakieś urywki. I kilka książek z mojej niewielkiej biblioteczki. "Elementarz", "100 bajek" Brzechwy, "Na jagody" Konopnickiej, a także książka "Dzieci z Bullerbyn", za przetrzymanie której dostałam pierwszą karę w bibliotece. Żałuję, że żadna z moich książek nie przetrwała do dzisiaj. Zaginęły w otchłani piwnicy rodziców. Zapomniane na długie lata. Jednak wciąż, niezpomniane. Odłożone jedynie na półkę, gdzieś w zakamarkach mej pamięci. Dzisiaj przypominane.



"Moje książeczki. Księga pierwsza" to zbiór opowiadań, którymi zaczytywały się dzieci w latach 1959-1991. Po ponad dwóch dekadach, czarny kot w czerwonych butach, który widniał na każdej z nich, powraca. Nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazał się pierwszy tom zawierający dobrze znane dzisiejszym dziadkom i rodzicom, książeczki. Ponadczasowe teksty, które bawiły i wzruszały lata temu, teraz odkrywane są przez kolejne pokolenie najmłodszych czytelników. 


Pierwszy tom zawiera następujące opowiadania:
- "Koniczyna pana Floriana" autor: H. Bechlerowa, ilustracje: K. Witkowska
- "Podróż w nieznane" autor: A. Bahdaj, ilustracje: M. Mackiewicz
- "O wesołej Ludwiczce" autor: A. Świrszczyńska, ilustracje: J. Krzemińska
- "Prawie wszystkie przygody Zuzanny" autor: A. Kopcińska, ilustracje: M. Pokora
- "Zajączek z rozbitego lusterka" autor: H. Bechlerowa, ilustracje: H. Czajkowska
- "Wielki wyścig" autor: A. Bahdaj, ilustracje: I. Witz
- "Złoty koszyczek" autor: H. Januszewska, ilustracje: B. Truchanowska


Wszystkie historie, mimo iż mają kilkadziesiąt lat, nie zestarzały się ani trochę. Nadal uczą, bawią i wzruszają małych czytelników i ich rodziców. My upodobaliśmy sobie szczególnie historie napisane przez A. Bahdaja i H. Bechlerową. Mateusz mógłby bez przerwy czytać o magicznej koniczynie, dzięki której spełniło się marzenie Białogrzywka, o zajączku z rozbitego lusterka, który pomógł niesfornemu Piotrusiowi w odnalezieniu mamy, a także o myszce Kundzi, która w małej łódeczce zgubiła się na wielkim jeziorze. Książka zachwyca nie tylko treścią, ale także szatą graficzną, która przez te kilkadziesiąt lat, pozostała niezmieniona. Retro-ilustracje, szorstki papier, szyte karty i twarda oprawa sprawiają, że rodzic przenosi się do lat swojego dzieciństwa. I chociażby dla tej sentymentalnej podróży, warto czekać na kolejne tomy "Moich książeczek".


Rudy malarz zamieszkał z nami jakiś czas temu. Całkiem przypadkiem znalazł się w naszym domu. I jak to z przypadkami bywa, jest różnie. Przeważnie kolorowo, bo do spółki znalazł sobie drugiego takiego, co malować lubi. Papier i farby znikają w zastraszającym tempie. Znika też woda kolorowa. Ykhm...Sama wsiąka w dywan. Tylko ślady ze stołu, same zniknąć nie chcą. Takie uroki mieszkania z malarzem.


Nie zniknie także książka "O malarzu rudym jak cegła". Z naszej biblioteczki nie zniknie. Oczywista oczywistość, bo jest genialna. Wszak to dzieło Janusza Stannego. Pierwszy raz wydana w 1961 roku. Klasyk! A poza tym, to jedna z niewielu książek pisanych wierszem, które Mateusz uwielbia. Do tego stopnia, że zna ją na pamięć. Całą! A matka książkę kocha. Serio! Dawno nie czytałam tak rewelacyjnie napisanej wierszem książki. Autor bawi się słowem i kreską, dając pole do popisu naszej wyobraźni. Piękna historia, którą ciężko opowiedzieć, bez pozbawiania jej uroku, dowcipu i magii, którymi emanuje.

"A kiedy skończył już Malarz wreszcie
sny wszystkim dzieciom malować w mieście,
wrócił do siebie na Księżycową,
tam gdzie miał wannę swoją różową,
stołek i krzesło, łóżko i koc,
tam gdzie kanarek świeci co noc,
gdzie krzywe okna, drzwi z jednej kreski,
gdzie nad kominem dymek niebieski,
gdzie nocą mruczy kot grubym basem.
Malarz wychodzi na spacer czasem.
Idzie przez ciche puste ulice.
Drogę oświeca sobie księżycem
i gęsim piórem na wszystkich szybach
dzieciom maluje dla żartu chyba - 
Sny..."


Obok nowoczesnych książek pełnych disnejowskich ilustracji, ferii barw, najróżniejszych okienek i dołączanych gadżetów, warto pokazać dzieciom te klasyczne. Zabrać ich do krainy swojego dzieciństwa. Niech poznają Białogrzywka, myszkę Kundzię, czy Piotrusia. Niech zachwycą się wierszem, w którym ani jeden wers nie trzeszczy, a proste, oszczędne w barwach ilustracje są wystarczającą oprawą graficzną. Niech nasze dzieci zobaczą, co czytali rodzice, gdy byli w ich wieku. Niech przekonają się, że to, co stare, nie zawsze oznacza gorsze. Że dawno temu były wspaniałe książki, które również dzisiaj mogą cieszyć oko i ucho małego czytelnika. Niech te stare, pożółkłe książki staną na półce obok tych nowoczesnych. Wartościowych książek nigdy za wiele. Ocalmy je od zapomnienia. Są tego warte.


"Moje książeczki. Księga pierwsza"
Tekst: A. Bahdaj, H. Bechlerowa, H. Januszewska, A. Kopcińska, A. Świrszczyńska
Ilustracje: H. Czajkowska, J. Krzemińska, M. Mackiewicz, M. Pokora, B. Truchanowska, K. Witkowska, I. Witz
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

"O malarzu rudym jak cegła"
Tekst i ilustracje: Janusz Stanny
Wydawnictow Wytwórnia

Za książkę "Moje książeczki. Księga pierwsza" dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)