czwartek, 2 lipca 2015

Żegnajcie maluszki...

30 czerwiec. Ostatni dzień w grupie maluszków. Worek z kapciami wrócił do domu. Z półeczki z latawcem zniknęły skarby zbierane przez kilka miesięcy. Patyki, kamyki i piórka wylądowały w pokoju Mateusza. Bukiecikami kwiatów i własnoręcznie przygotowanymi laurkami pożegnał Panie. Trzymał się dzielnie, dopóki nie stanął przed Panią dyretktor. Z bukietem w jednej i laurką w drugiej rączce. Wieczny gaduła nie mógł wypowiedzieć życzeń, które wcześniej sobie przygotował. Stał chwilkę wpatrzony gdzieś w dal, a potem po prostu rzucił się w ramiona Pani. Pani, która przytuliła i wycałowała. Wypowiadając jedynie Tak, my rozumiemy się bez słów. Prawda, Mateusz? Dopiero po chwili syn odzyskał głos i potoczyła się lawina słów, której już nie słyszałam. Stałam jak zahipnotyzowana w drzwiach, z wielką gulą w gardle i oczami wilgotnymi od łez. W duchu dziękując za to, że mój syn trafił do tego właśnie przedszkola. Ze spokojem zaczynamy tę dwumiesięczną przerwę. Wakacje - czas start!  

2 komentarze:

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)