piątek, 17 lipca 2015

Domowe przedszkole # 2 - Policzymy?

Wakacje rządzą się swoimi prawami. Poza tym, że chodzimy spać później niż zwykle, jemy więcej owoców i połowę dnia spędzamy na dworze, to mamy wolne przedpołudnia. Wykorzystujemy ten czas na naukę. Chociaż z prawdziwą nauką ma niewiele wspólnego i bardziej można nazwać ją zabawą, to jakąś tam wiedzę przemyca do tej małej, lokowanej główki. Dzisiaj pokażemy nasze matematyczne zabawy. Literki już były KLIK, więc czas na królową nauk. Wszak, przyda się w życiu umiejętność liczenia i znajomość cyfr.


Zabawa 1 - Kropki, kropeczki!
Ostatnio powodzeniem cieszą się u nas karty grafomotoryczne. Mateusz rysuje, zmazuje, rysuje, zmazuje... i tak w kółko. Na blogu DzikiDzik znaleźć można świetne plansze do nauki liczenia. Minimalnym kosztem mamy pomoc dydaktyczną, która po zalaminowaniu może służyć długo. Ja wydrukowane plansze wkładam do naszego raczka. Dzięki temu nie muszę laminować wszystkich wydrukowanych stron. Jak wykorzystujemy plansze? Najpierw zadaniem Mateusza było napisanie po śladzie cyferek od 1-9. Następnie policzenie kropek w każdym rzędzie, ułożenie odpowiedniej ilości pomponików i zapisanie właściwej liczby. Ćwiczenie z pomponami (czy czymkolwiek innym np. kamykami, guzikami) jest o tyle fajne, że oprócz liczenia, dziecko ćwiczy także paluszki, czyli tzw. małą motorykę. Poza tym dziecku o wiele łatwiej przychodzi liczenie konkretnych przedmiotów, niż namalowanych kropek.


Zabawa 2 - Nakarm biedronki
W tej zabawie ponownie wykorzystaliśmy pomponiki, które tym razem stają się pokarmem dla biedronek. Plansze z biedronkami można pobrać tutaj i tutaj. Na stronie są dostępne także inne materiały, więc warto zajrzeć. Jak się bawimy? Rozkładamy wszystkie plansze (my bawimy się w dwóch turach, najpierw liczby od 1-10, a następnie 11-20), a pompony wsypujemy do jakiegoś naczynia. Następnie zadaję pytanie np. Gdzie są 4 biedronki? 4 biedronki chcą jeść. Zadaniem Mateusza jest wskazanie właściwej planszy (w tym przypadku tej z nr 4) i położenie odpowiedniej liczby pomponów, tak żeby każda biedronka dostała swoje jedzonko. Zadanie kończy się, gdy na wszystkich planszach będzie odpowiednia ilość pomponów. 


Zabawa 3 - Korale matematyczne
Są zabawką uniwersalną. Służą nam do przeliczania, dodawania, odejmowania, odliczania odpowiednich liczb. Czasami są nawet sikawką strażacką. Mateusz lubi liczyć za pomocą korali, ile kto ma lat. Mówię np. Tata ma 31 lat, a on odlicza odpowiednią ilość koralików. I tak przerabiamy całą rodzinę. Świetna sprawa, żeby uświadomić dziecku, ile to faktycznie jest 31. Poza tym korale rewelacyjnie sprawdzają się do porównywania. Mati widzi, że 4 to dużo mniej niż 40, że babcia ma mniej lat niż dziadek. Na koralach Mateusz odlicza także liczbę, którą zapisuję, lub pokazuję. Wyjmuję np. planszę z cyfrą 9, a on mówi, jaka to jest cyfra i przesuwa odpowiednią ilość koralików. 


Zabawa 4 - Pisanie w kaszy
Najlepsza zabawa zawsze jest na końcu! Na deser - kasza! Tym razem nie do jedzenia, a do pisania, przesypywania i rozdmuchiwania. Na dużą tacę wysypujemy kaszę mannę. Tacę z kaszą wręczamy dziecku i mamy spokój na godzinę. Jak dziecko ma ochotę dalej zgłębiać tajniki matematyki, to prosimy by napisało odpowiednią cyfrę, narysowało figurę geometryczną, czy namalowało odpowiednią ilość kropek/kresek/kółek. Można także wskazać dziecku jakąś cyfrę i poprosić o jej zapisanie. Nam za plansze z cyframi służą karty CzuCzu. Świetne są! Jak można jeszcze wykorzystać kaszę? Np. do odmierzania ilości. Wystarczy mała łyżeczka i miarka. W kaszy można także pochować klocki w różnych kształtach. Dziecko zamyka oczy, wyjmuje klocek i mówi jaki kształt znalazło. Sposobów na zabawę kaszą jest naprawdę bardzo dużo. Wystarczy uruchomić wyobraźnię!


A jakie Wy macie pomysły na zabawę matematyką?


7 komentarzy:

  1. My przygodę z liczeniem zaczęliśmy od liczenia kropek czy też innych rysunków i łączenia z cyframi, liczenia wszystkiego co nas otacza (najczęściej schodów :)) a pisania cyferek uczymy się z czuczu ( http://www.czuczu.pl/znam-cyferki/)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne pomysły - z kaszą wypróbujemy na pewno. Moje dziewczynki lubią taką brudną robotę ;) Sposobów na matematykę mamy spory - część z nich na naszym blogu. Niektóre podobne do Waszych - m.in. liczymy kropki, małpki (z gry Spadające małpki) i układamy odpowiednią ilość na kartkach z cyframi. Fajne pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały sposób żeby zaprzyjaźnić dziecko z matematyką :) Mój synek uwielbia liczyć, przeliczać, grupować i układać w rządkach, gdy wróci z wakacji, potrenujemy troszkę zadanek tego rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Schody też liczymy ;) I auta na parkingu, cukierki, ziemniaki do obiadu i wszystko, co się da. Mateusz chyba powoli wciąga się w liczenie. Chociaż nadal woli literki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mati też uwielbia wszelkie brudne zabawy. Tę z kaszą podpatrzyłam w Ośroku Rehabilitacyjnym na zajęciach z dziećmi ;) Muszę zajrzeć i do Was ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie wykorzystaj jego zamiłowanie do matematyki. My się dopiero rozkręcamy w tym temacie, bo Mateusz bardziej literkowy, niż cyferkowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. My "od małego" zaprzyjaźnieni z literkami i cyferkami, a jak udało mi się to osiągnąć opisałam w "Dziecko - miłość Twojego życia, czy trofeum?" :) Grunt to podtrzymać chęć do rozwiązywania zadanek (tylko jak?), bo ja w dzieciństwie bardzo lubiłam matematykę, a potem szkoła (zwłaszcza pani w gimnazjum) skutecznie mnie do niej zniechęciły ;) Ale i bycie matematycznym głuptaskiem nie przeszkodziło mi w ukończeniu ekonomii :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)