wtorek, 7 lipca 2015

A ja nie chcę być księżniczką

Dzień dobry, mam na imię Mateusz i jestem smokiem. W nocy zamieniam się w smoka. Mój tata jest dużym smokiem, a mama smoczycą. Nocą latamy po mieście, a tata-smok chroni moje klocki przed Pożyczalskimi. Tak zapewne zacząłby swoje opowiadanie Mateusz. Jest smokiem, podobnie jak Marysia, która za żadne skarby nie chce zostać księżniczką. Dlaczego?


Książek dziecięcych, które obalają stereotypy jest jak na lekarstwo. A żeby taka książka była mądrze napisana, nie zanudziła małego czytelnia na amen i miała piękne ilustracje... Hmmm, pomarzyć dobra rzecz. No i na marzeniach by się skończyło, gdyby Wydawnictwo Nasza Księgarnia nie wydało tej książkowej perełki.


"A ja nie chcę być księżniczką" to książka, która zachwyca zarówno ilustracjami Emilii Dziubak, jak i tekstem Grzegorza Kasdepke. Te dwa nazwiska robią całą robotę. Można w ciemno kupować. Wiadomo, że mały czytelnik będzie zadowolony a rodzic nie skona z nudów czytając po raz setny tę samą historię. I chociaż format nieporęczny, to i tak miejsce w torbie (tak, dużą matka ma torbę) musi się znaleźć.


Książka opowiada o kilkuletniej Marysi, która ku zdziwieniu całej rodziny, postanowiła zostać smokiem. I to nie byle jakim, tylko najstraszliwszym ze wszystkich smoków! Takim, który zieje ogniem i chrupie rycerzy w zbrojach, zupełnie jakby byli czipsami, a kosteczki po nich wypluwa na dywan. Na nic obawy mamy, że pobrudzi dywan, taty, że skaleczy się w język (wszak zbroja ciut ostra jest), a babci, że deser będzie niezjedzony. Jedynie dziadek nie dziwi się, że jego wnuczka może być aż tak straszliwym smokiem. 

- I przeczuwałeś, że jest we mnie coś ze straszliwego smoka?
- Od dawna - pochawlił się dziadek. - Od chwili, gdy po raz pierwszy musiałem zmienić ci pieluchę!


Dziadek jako jedyny z całej rodziny ze spokojem i zrozumieniem podchodzi do pomysłów wnuczki. A Marysia nie dość, że zostaje smokiem, to resztę swojej rodziny obsadza w równie ciekawych rolach. To, że mama zostaje znudzoną księżniczką uwięzioną w fotelowej wieży a tata - permanentnie zjadanym przez smoka rycerzem, to pestka. Dziadkowie zostają kościotrupami pozostałymi po dzielnych rycerzach, dzięki czemu dziadek może zdrzemnąć się na dywanie, a babcia ponarzekać na to, że jej wnuczka nie chce zostać księżniczką. A przecież jest taką śliczną dziewczynką.


Jednak Marysia wcale nie uważa, że jest ładną dziewczynką. Myśli, że jest za brzydka, aby zostać księżniczką. Na szczęście pewnego dnia dziewczynka zuważa, że wyładniała. Zachwycona babcia jest pewna, że nareszcie skończy się ta cała zabawa w smoka, że będzie mogła zapomnieć o tym, że jest kościotrupem, a Marysia zostanie piękną księżniczką. I owszem, babcia nie musi już leżeć na dywanie i udawać kościotrupa. Marysia bowiem obsadza ją w bardziej wymagającej roli - smoka! A czy Marysia nareszcie zostanie księżniczką? Nie liczyłabym na to...


Niesamowicie zabawny i przewrotny tekst sprawia, że czytając książkę co chwilę wybuchamy śmiechem. Nawet tata Mateusza śmieje się w głos czytając ją synkowi. Ale nie tylko my-rodzice bawimy się świetnie podczas tej lektury. Nasz czterolatek również zaśmiewa się do łez. I to jest ogromny plus tej pozycji. Bo na rynku jest masa książek zabawnych jedynie dla rodziców, a dla cztero- czy pięciolatka niezrozumiałych. "A ja nie chcę być księżniczką" na szczęście nie należy do tego grona. Mateusz polubił opowiadanie o Marysi do tego stopnia, że zmuszeni jesteśmy do czytania tej pozycji od deski do deski. Łącznie ze słowem od autora, który jako smok zasiadł w fotelu i zdobi ostatnią rozkładówkę.


W dodatku książka nie tylko bawi, ale także uczy ważnych rzeczy. Jakich? Na przykład tego, że nie warto oceniać drugiego człowieka po wyglądzie, a mądrość jest ważniejsza od urody. Że zawsze trzeba być sobą, niezależnie od tego, czego oczekują inni. Uczy także tego, że trzeba walczyć ze stereotypowym myśleniem. Bo nie każda dziewczynka musi być różową, ubraną w tiule księżniczką. Tak samo, jak nie każda księżniczka musi być głupiutką laleczką. Co ważne, warto po tę pozycję sięgnąć ze swoimi synami. Małym mężczyznom również przyda się taka lekcja walki ze stereotypami. Niech uczą się od małego, że dziewczyny także mają prawo być tym, kim chcą, a mądrość jest ważniejsza od urody. Przyda się im ta wiedza za kilkanaście lat...


"A ja nie chcę być księżniczką"
Tekst: Grzegorz Kasdepke
Ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia

3 komentarze:

  1. Już mi się podoba :) Ilustracje przyciągają wzrok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przewrotność tekstu przemawia do mnie i mojej natury :) łamać konwenanse, akceptować inność - piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak! Ilustracje są przepiękne.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)