czwartek, 25 czerwca 2015

Lato Stiny

Lato. Gdybym nie spojrzała w kalendarz, to nie uwierzyłabym, że właśnie nadeszło. Zamiast słońca i ciepłego wiatru, serwuje nam deszcz i temperatury iście jesienne. Czytamy, więc. Także o lecie. Takim prawdziwym, spędzanym na świeżym powietrzu, z dziadkiem u boku. Lecie z gołymi stopami, wiatrem we włosach i kieszeniami pełnymi skarbów. I zazdrościmy.


Stinie zazdrościmy tego lata. Bo Stina każde wakacje spędza u dziadka, na jednej z wysp archipelagu. Dziadek mieszka w małym, szarym domku, ma siwe włosy, ogorzałą od słońca twarz i granatowe ogrodniczki. Dziadek jest oazą spokoju i morzem cierpliwości. Nie poucza Stiny, nie denerwuje się. Spokojnie wysłuchuje wnuczki i pozwala jej na samodzielne odkrywanie świata. A wszelkie pomysły dziewczynki kwituje swoim ulubionym powiedzonkiem Co ty powiesz...


Stina ma wyobraźnię bez granic, płowe włosy i przytulankę hipcia. Dni mijają jej niespiesznie na zbieraniu patyków, piórek i innych skarbów wyrzuconych przez morze. Kolekcjonuje wszystkie znaleziska, a z dziadkiem spędza czas na łowieniu ryb, rozmowach i przygotowywaniu posiłków. Razem słuchają radia, podziwiają sztorm i udają się w odwiedziny do starego przyjaciela dziadka - Axela.


"Lato Stiny" zawiera dwa opowiadania: Stina i sztorm, w którym poznajemy codzienność Stiny i jej dziadka oraz towarzyszymy im podczas sztormu, oraz Stina i morskie opowieści, w którym dziewczynka udaje się z dziadkiem w odwiedziny do jego przyjaciela Axela. Stina z zapartym tchem słucha niewiarygodnych opowieści ekscentrycznego staruszka, na którego jej dziadek mówi Bujda. Zgadnijcie dlaczego?


"Lato Stiny" to przepiękna książka, w której malownicze ilustracje opowiadają całą historię. Tekstu jest niewiele. Tyle ile trzeba, by nie przeszkadzał w oglądaniu historii Stiny. A ilustracje to prawdziwy skandynawski majstersztyk. Pastelowe akwarele, morze, plaża i drewniana chatka. Bajka! Sielankowa opowieść, którą najlepiej czytać powoli, delektując się każdą ilustracją.


Wczorajszy wieczór. Leżymy w łóżku. Zamiast słońca mamy pomarańczowy koc, którym przykrywamy zziębnięte stopy. Ciepłe kakao i miseczka truskawek (taka lata namiastka) i książka. Czekamy na to słońce letnie i ciepły wiatr, by w hamaku dziadka poczytać "Lato Stiny". I móc jej wreszcie nie zazdrościć.

"Lato Stiny"
Tekst i ilustracje - Lena Anderson
Wydawnictwo Zakamarki


Wpis powstał w ramach projektu blogowego Przygody z książką.

https://dzikajablon.wordpress.com/category/przygody-z-ksiazka/


7 komentarzy:

  1. uwielbiam te skandynawskie krajobrazy - drewniane domki, skały, woda...
    no i truskawki! piękny zestaw na początek lata :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Paulina Zawadzka26 czerwca 2015 12:07

    Klimat jak u Astrid Lindgren, bardzo skandynawsko :) Też zazdroszczę Stinie takich wakacji, mają w sobie taką ciepłą, letnią magię zwykłych wakacji, w których każdy dzień, choć podobny, to niesie ze sobą niezwykłe odkrycia :D
    Też uwielbiam chodzić boso po trawie, czuć jak ciepły wiatr rozwiewa mi włosy i zajadać się truskawkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lato Stiny mamy już przygotowane do spakowania na wakacje - będzie w Danii w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekamy na takie spokojne wakacje z utęsknieniem. I na poranki bez zrywania się do przedszkola ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wakacje w Danii - zazdroszczę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zazdroszczę. Nie tylko Wam - pięknej książki. Ale i bohaterce - takich zwykłych prawdziwych wakacji, gdzie niewiele się dzieje ale brak nudy i czas jednak wypełniony po brzegi, takiej beztroski,nic-nie-robienia... I takiego Dziadka bo moi byli podobni...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)