czwartek, 11 czerwca 2015

Kot Kameleon, czyli magiczna moc wyobraźni

Jedno ze wspomnień mojego dzieciństwa. Wakacje na wsi. U babci, która ciągle nosiła fartuszek, a grubą pajdę chleba smarowała jeszcze grubszą warstwą masła, obficie posypując wszystko cukrem. Wakacje spędzane z siostrą i kuzynostwem na bieganiu po polach, śpiewaniu piosenek na całe gardło, skakaniu ze stogu siana, przesiadywaniu na czereśni i zrywaniu warzyw prosto z grządki. I smak mleka prosto od krowy. Ciepłego, z pianką. Wakacje, takie wtedy zwyczajne. Przez wielu, za takie, uważane do dzisiaj. A ja dopiero teraz, widzę jakie były niezwykłe. Niezywkłe, bo napędzane mocą naszej wybobraźni. A ta była wielka!*



O sile swojej wyobraźni przekonuje się kilkuletnia Natalia, bohaterka książki "Kot Kameleon". Dziewczynka jedzie na trzy dni do babci Anieli, która mieszka na wsi. Do babci, u której nie ma telewizora, nie ma koleżanek, z którymi można się pobawić. Jedynym towarzyszem jest czarny kot, który konsekwentnie okazuje swoją  niechęć do dziewczynki. Na domiar złego, torba z książkami i zabawkami Natalii, odjechała przez pomyłkę razem z rodzicami. Koszmar! Jak ona wytrzyma trzy dni na tej głuchej wsi?  Jak miastowa dziewczynka odnajdzie się w tym dziwnym, wiejskim domu? W dodatku w towarzystwie dziwnej babci i jeszcze dziwniejszego kota.


Ale u babci Anieli nie ma czasu na łzy i smutki! Jej dom pełen jest niezwykłych przedmiotów i ciekawych miejsc. I wygląda prawie jak chatka czarownicy! A może babcia Aniela jest czarownicą? Czy zna się na magii? Ale przecież magia nie istnieje... Hmm, czy na pewno?


Istnieje za to tajemniczy strych, wypełniony kolorowymi kapeluszami. Stare zdjęcia skrywające niejedną historię. Wujek magik, znający przeróżne sztuczki. Istnieje magiczne szkiełko ze starej witrażowej lampy. Szkiełko, które przenosi Natalię do innego świata! A może to tylko wyobraźnia płata jej figle? Jest także czarny kot Blekot, którego historię poznała dziewczynka, i który wcale nie jest taki nieprzyjazny, jak się wydawało.


Niezwykła opowieść pełna spokoju i ciepła. Wypełniona po brzegi zapachem drożdżowych bułeczek, aromatycznego kakao i suszonych ziół. Opowieść przepięknie zilustrowana przez Emilię Dziubak (wiadomo!) i rewelacyjnie napisana przez Joannę Wachowiak. Czyżby mój nowy ulubiony duet? "Kot Kameleon" to opowieść o sile wyobraźni i codziennej magii czającej się za rogiem. Magii, którą w każdej chwilii można dostrzec. Wystarczy odrobina wyobraźni...


Przez ponad dwadzieścia pięć lat nic się nie zmieniło. Nasza babcia nadal nosi swój fartuszek, kroi chleb od serca i cukru używa ponad miarę. Dzisiaj Mateusz przygląda się swojej już prababci, dziwiąc się wszystkiemu i nierozumiejąc gwary. A ja mam nadzieję, że będzie dziwił się jeszcze długo. I swoją wyobraźnią kolorował świat.


Mateusz ma swoje magiczne szkiełko ukryte w historii Natalki. Ja także miałam swoje. Pamiętacie?

"To szkiełko wszystko potrafi, na każde pytanie odpowie.
Wystarczy wziąć je do ręki, a wszystko będzie różowe(...)"


"Kot Kameleon"
Tekst: Joanna Wachowiak
Ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo BIS




* chociaż i tak, nie dorównywała wyobraźni mojego synka ;)

13 komentarzy:

  1. Maki w Giverny11 czerwca 2015 09:28

    Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anna hugoandmathilda11 czerwca 2015 10:41

    Odpowiada mi treść, rozmiar książki i ilustracje - biorę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paulina Zawadzka11 czerwca 2015 14:08

    Piękna książeczka i pięknie napisany post :) Też pamiętam wakacje na wsi u mojego wujka i smak mleka prosto od krowy, jeszcze ciepłego, mmmm. Ale u nas królował chleb ze śmietaną :D
    Książkę z ilustracjami Emilii Dziubak mogę kupić w ciemno ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie popatrzeć jak znów bawicie się (książką, aparatem, wyobraźnią) - na całego, bo "fantazja jest od tego" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chleba ze śmietaną nie jadłam. Za to taki polany wodą i cukrem, pamiętam doskonale. Sąsiad nas takim raczył ;)
    Och, ja też Dziubak w ciemno biorę. Kupuję już takie na przyszłość, póki dostępne w sklepie. Bo czy za kilka lat będą, to nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka dla Miesia! On i Jego wyobraznia... a chleb- moja babcia robiła mi ze śmietaną, a w sezonie letnim z truskawkami. Do dziś mi czasem taki serwuje, mój smak dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziubak, Dziubak, my love! <3 Jeszcze nam Kota kameleona brakuje, ale jest na krótkiej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wodą?! Ja jadłam z masłem i solą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak. Kropiło się chleb wodą, żeby był lekko wilgotny, i posypywało cukrem. Nie wiem czy dzisiaj bym to przełknęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, czy istnieje ktoś, komu ilustracje Dziubak nie przypadły do gustu. Śmiem w to wątpić.

    To istnieje coś takiego jak krótka lista książek? My znamy jedynie długie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak, zdecydowanie dla Mieszka!
    Kurcze, chyba spróbuję tego chleba ze śmietaną. Obawiam się jedynie, że wiek już nie ten, by taki smak pokochać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ta książka nam się podobała, do tego stopnia, że zaraz po skończeniu lektury czytaliśmy ją jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)