wtorek, 5 maja 2015

Z drugiej strony (Projekt 52 - 17/52 i 18/52)

Urodzony optymista, który swoich rodziców uczy otwartości na ludzi i dostrzegania pozytywnych stron w każdej sytuacji. I cierpliwości, której pokłady tak często kończą się w zetknięciu z jego charakterem. Wie czego chce, jest szybki, wygadany, bezkrytyczny i nad wyraz pewny siebie. Ale to, co większość uważa za zaletę, może okazać się wadą. Bo fajnie, gdy dziecko jest otwarte, uśmiechnięte, z łatwością zjednuje przyjaciół i wszystkich wokół bawią jego wygłupy. Same pozytywy, prawda? Ale jest też druga strona medalu. Zdaję sobie sprawę z tego, że z takim kompletem cech może mieć problemy. Bo cierpliwości za grosz nie ma, nerwusem jest strasznym, krytyki nie przyjmuje do wiadomości, popisuje się przy każdej nadarzającej się okazji i  każdemu(!) potrafi zwrócić uwagę. Uważa, że wszystko potrafi i denerwuje się, gdy dotrze do niego, że jednak nie. Swoją bujną wyobraźnią częstuje wszystkich wokół i dziwi się, że inni nie wiedzą, o co chodzi, że nie nadążają. Nie rozumie, dlaczego pan nie odpowiedział dzień dobry na jego powitanie, a pani doktor miała muchy w nosie i na niego nakrzyczała.
Ciężkie zadanie przed nami rodzicami stoi. Bo jak sprawić, by to, co teraz jest jego mocną stroną, w przyszłości nie okazało się kulą u nogi?  Dumna jestem z syna, cieszę się, że jest rozgarnięty i wesoły, ale czasami mam wątpliwości i martwię się, czy to moje dziecko spokornieje troszkę, nauczy się radzenia sobie ze złością, zrozumie, że nie każdy jest miły i kocha go tak, jak rodzina i przyjaciele. Czy ta wiedza przyjdzie sama do dziecka wraz z wiekiem? Czy jako rodzice powinniśmy uświadomiać naszego czterolatka i pokierować nim tak, by pojął wszystkie zależności? Czy to w ogóle jest możliwe? Coraz częściej mam wrażenie, że z genami nie wygramy. Że pozostaje nam tylko pokazywać świat, tłumaczyć, wyjaśniać, rozmawiać, ćwiczyć. Ale czy na pewno? Czy to wystarczy? A może to i tak dużo? Jak nauczyć go tego wszystkiego, by nie stracił pewności siebie i tej wspaniałej umiejętności cieszenia się z drobiazgów?

17/52

 "a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

18/52

 "a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"

1 komentarz:

  1. Na pewno warto tłumaczyć, pokazywać świat i uczyć ematii, wyrozumiałości i tego, że ludzie są różni i nie każdy ma ochotę wchodzić w interakcje. I tak jak napisałaś, nie każdy musi lubić Twojego syna i to jest zupełnie normalne i nie znaczy, że jest jakiś problem. Mój drugi syn też tak miał i to się zmieniło o 180 stopni po tym, jak urodził się najmłodszy. Owszem, wciąż jest wygadany, peny siebie i ciekawski, ale poziom wrażliwości na innych wzrósł o kilkaset procent :) Dzieci się zmieniają, a etapy ich rozwoju przechodzą w kolejne :) Nie ma czasu na nudę ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)