czwartek, 12 marca 2015

Za Panie!

Pewnego dnia z głupia frant zadałam Mateuszowi pytanie: Za co lubisz swoje przedszkole, synku? Jego odpowiedź sprawiła, że poczułam ulgę. Uwierzyłam, że w tym przypadku moja intuicja okazała się niezawodna. Dwa słowa będące odpowiedzią na moje pytanie, utwierdziły mnie w przekonaniu, że podjęliśmy decyzję najlepszą z możliwych wybierając to przedszkole, do którego uczęszcza nasz syn. A niektóre kryteria, które braliśmy pod uwagę okazały się zupełnie nieważne. 


Bo nieważne jest to, czy przedszkole góruje w rankingach popularności. Nieważne, czy organizuje zajęcia dodatkowe z fizyki. Nieważne, czy są zajęcia z ceramiki, grania na skrzypcach i jazdy konno, czy jedynym zajęciem dodatkowym jest rytmika, podczas której dzieci biegają gdzie chcą. Nieważne, czy dzieci uczą się języków obcych i liczenia do stu w najmłodszej grupie, czy nauczą sie jedynie zapinać guziki w sweterku i pocieszać smutnego kolegę. Nieważne, czy przedszkole wyposażone jest w nowoczesne, lśniące czystością pomoce naukowe, czy zabawki pamiętają jeszcze lata 90-te. Nieważne, czy jest odnowiony plac zabaw, czy kilka opon wbitych w ziemię. Pewnie, fajnie by było gdyby sale były odnowione, plac zabaw posiadał nowe drabinki, a do dyspozycji dzieci były materiały i pomoce, które są nie tylko mądre, ale i ładne. Ale nie to jest najważniejsze!


Ważne jest, by dziecko nauczyło się współpracy i radzenia sobie z emocjami. By nauczyło się jak funkcjonować w społeczeństwie, a nie jak powiedzieć dzień dobry w trzech językach. By wiedziało, że ze wszystkim jest w stanie sobie poradzić. By nie było lekceważone, a jego uczucia wyśmiewane. Ważne, by było zachęcane do różnych aktywności, a nie zmuszane. By wiedziało w czym jest dobre, a nad czym musi jeszcze popracować. Ważne, by otoczone było życzliwymi i dobrymi ludźmi. By nie zabrakło uśmiechu w codziennych relacjach. By przedszkole nie przeszkadzało w wychowaniu dziecka. By dziecko w przedszkolu czuło się dobrze.


Przedszkole syna nie jest idealne. Dzieci dostają czasami słodycze, leżaki pamiętają lata 90-te, Pani czasami krzyknie, przekupi lizakiem za spokojne leżakowanie, w sali panują tropiki, a rura w ciągu pół roku trzy razy pękła i woda zalała łazienkę. Ale nie to jest najważniejsze!

Bo najważniejsze jest to, że Mateusz czuje się dobrze w swoim przedszkolu. Najważniejsze jest to, że gdy nie chce czegoś zjeść, to nie jest do tego zmuszany. Że gdy nie ma ochoty na malowanie i zachęty nie pomagają, może układać te nieszczęsne klocki kolejną godzinę. Że gdy tęskni za rodzicami, to Pani weźmie go na kolanko i pocieszy. A gdy popłakuje na leżakach, to nie zostanie pozostawiony sam sobie, tylko Pani pogłaszcze go po głowie i przytuli. Najważniejsze jest to, że ma pewność, iż w razie jakiegokolwiek problemu ma do kogo zwrócić się o pomoc. Że wierzy w to, iż jest ważny i potrzebny. Że Pani, mimo nieobecności syna, wybrała dla niego wierszyk, bo wie, że chciałby go wyrecytować na przedstawieniu. Najważniejsze jest to, że nadal wierzy w siebie. Że mimo swojego psotnego charakteru wie, że nie jest złym dzieckiem. Najważniejsze jest to, że po kilku dniach przerwy od przedszkola, syn zaczyna tęsknić za przyjaciółmi. Że prosi, by zadzwonić do Pani, bo musi! powiedzieć jej, że ma nowy mundur. Że Panie Przedszkolanki były jednymi z pierwszych osób, które wymienił, gdy prosiłam o listę gości urodzinowych. Najważniejsze jest to, że na moje pytanie syn bez chwili zastanowienia odpowiedział: Za Panie!


A ja mam nadzieję, że pomogą nam wychować dziecko na mądrego, szczęśliwego i dobrego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)