poniedziałek, 23 lutego 2015

Projekt 52 - 8/52

Pół weekendu spędziłam na pieczeniu ciast imieninowych. Z małym pomocnikiem, który najchętniej nie wychodziłby z kuchni. Odmierzał, wsypywał, przelewał i mieszał. I serio, miał z tego radochę porównywalną do zabawy klockami Lego. A to, jak wiadomo, uwielbia. Mały pomocnik, który połowę składników wyżarł zanim jakiekolwiek ciasto powstało. A w przerwie między wyjadaniem borówek i wylizywaniem mieszadeł, powstała laurka dla mamy. Nie jakieś tam kwiatki i serduszka. Synek zmalował mi gogle narciarkie, górę i bakterię! Od wczoraj zastanawiam się Co autor miał na myśli?

8/52

  "a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"


2 komentarze:

  1. Ja też mam w domu małego kuchennego pomocnika i tak jak twój zdąży się najeść zanim zrobi; ) ale po zdjęciach widać że mu bardzo smakowalo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajni ci pomocnicy! I jacy chętni do gotowania. Chociaż czasami wolałabym sama wszystko zrobić, bo zdecydowanie szybciej ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)