poniedziałek, 16 lutego 2015

Projekt 52 - 7/52

Poranny rozczochraniec. Codziennie nad ranem ląduje u nas w łóżku. Mamusiu, ugrzej mi nóżki! I wciska, te swoje zimne stopiszcza między moje nogi. Pamiętam, że robiłam tak samo. A mama krzyczała, żebym zabrała te lody. Też mam ochotę krzyczeć z zimna. Ale po chwili, na Mateusza twarzy maluje się taka błogość, że nie mam sumienia. A rano już, wędrujemy między łóżkami, do południa w piżamach, przewalając się w pościeli. Uwielbiam te nasze poranki. Jeszcze trzynaście nam zostało. Ferie mamy!

7/52

 "a portrait of my child, once a week, every week, in 2015"
 

5 komentarzy:

  1. Ja też uwielbiam jak mały przychodzi do nas rano do łóżka przytula się i rozdaje buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki są boskie! Mateusz ostatnio codziennie budzi mnie buziakiem. Mam nadzieję, że skończyły się czasy kiedy pobudką był kopniak w plecy, lub palec w oku ;)

      Usuń
  2. Jak wipny dzień i można poleniuchować to sama rozkosz. Gorzej teraz w takie zimno do przedszkola wstawać.
    Rozczochraniec cudny i te zimne stópy można wybaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był jeden z głównych powodów zrobienia Mateuszowi wolnego od przedszkola - moja potrzeba wygrzania się w łóżku do 9 ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)