czwartek, 8 stycznia 2015

Teodor

Gdy w ręce wpada dzieło sztuki, bardzo trudno się nie zachwycić. Gdy w ręce wpada dzieło sztuki, w które ktoś włożył całe serce jest to wręcz niemożliwe. A gdy to dzieło sztuki skierowane jest do małych ludzi, małych czytelników, którzy chłoną świat jak gąbka, którzy dopiero kształtują swoje poczucie estetyki, wtedy nie pozostaje nic innego, jak powiedzieć Dziękuję. I pokazać małemu człowiekowi to małe arcydzieło. By wiedział, że piękno odnaleźć można wszędzie.


"Teodor" bez wątpienia jest arcydziełem wydawniczym. Od okładki, od pierwszej literki, aż po ostatnią stronę, ostatnią kropkę, tworzy małe dzieło sztuki. Płócienna okładka z okrągłym okienkiem, z którego spogląda biały królik. Grube, szorstkie strony o beżowym odcieniu. Analogowe fotografie wykonane aparatem mieszkowym z lat 50-tych, które zastąpiły tradycyjne ilustracje. Dwie foliowe strony z nadrukowanymi detalami cudownie uzupełniającymi zdjęcia. Jedna z rozkładówek wzbogacona o ręcznie wklejone złocenia. A na deser dołączony audiobook z przepiękną muzyką, której autorem jest Michał Jacaszek. Muzyką, która rewelacyjnie oddaje senny, nostalgiczny klimat książki. I tekst wspaniale zinterpretowany przez Olgę Bołądź. Majstersztyk.

Głównym bohaterem jest królik Teodor, który - zanim pójdzie do szkoły - musi nauczyć się poprawnie wymawiać literę R. Pomaga mu w tym wyjątkowy logopeda - świerszcz Pan Leon, którego wizyty w króliczym domku stają się coraz bardziej wyczekiwane. Między wierszami zawarta jest opowieść o niepełnej rodzinie, tęsknocie królika za tatą o strachu przed dorastaniem. I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie pewien niedosyt, który pojawił się w trakcie czytania książki. Bo tekst, mimo, iż porusza ważne zagadnienia, trochę mnie rozczarował. Na wiele pytań, które zadał Mateusz nie umiałam odpowiedzieć (Co się stało z tatą Królika?). Może ten niedosyt jest wynikiem wysoko postawionej poprzeczki? Bo skoro książka jest artystyczną perełką, to tego samego spodziewałam się po tekście? Nie wiem. Mimo wszystko uważam, że warto mieć tę pozycję w swojej biblioteczce. Książka jest arcydziełem stworzonym z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły. Z ogromną pasją i sercem. I bardzo się cieszę, że zdążyłam zamówić "Teodora" zanim ostatni egzemplarz został wykupiony. Bardzo się cieszę, że mogłam pokazać Mateuszowi, jak piękne mogą być książki. Dziękuję.
























"Teodor"
Tekst i ilustracje: Maria Szczodrowska
Wydawnictwo Fundacji Win-Win

12 komentarzy:

  1. Piękny, powiem Ci, że coś mnie zawsze odwodziło od zakupu (online, stacjonarnie nigdy go nie widziałam), ale chyba właśnie mnie przekonałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Ja rok temu tak długo zastanawiałam się czy go kupić, aż został wykupiony. Także jak dowiedziałam się że jest dodruk, to od razu zamówiłam ;) Mam nadzieję, że jeszcze pojawi się w sprzedaży.

      Usuń
    2. Oj też bym chciała, ale dzwoniłam do kierowniczki wydania i jak na razie nie ma planowanego dodatkowego dodruku. Żal och żal..

      Usuń
  2. Rzeczywiście arcydzieło. Wspaniała estetyka wykonania, niezwykłość pomysłu, pouczająca treść- nie dziwię się, że wypływa ze sklepów!

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze.. jakie piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zachwycona magiczna książka, super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas to tez zdecydowanie najpiękniejsza książka. I zdecydowanie inna od wszystkich.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)