wtorek, 13 stycznia 2015

Przyszła zima biała (...)*

I już śladu po niej nie ma. Zostało kilka śnieżnych kadrów, które udało się zrobić przy okazji jednego z grudniowych spacerów. Jeszcze przedświątecznego. Gdy mróz szczypał w poliki po pięciu minutach spaceru, a wiatr rozdmuchiwał śnieg leżący na ławkach. Gdy w naszym lesie promienie słońca tańczyły między drzewami, a śnieg skrzył się w słońcu. Gdy największą frajdą dla Mateusza było zgarnianie śniegu z samochodów i robienie śnieżnych kul, które wcale lepić się nie chciały. Gdy po powrocie do domu rozgrzewała nas gorąca herbata z sokiem malinowym i miodem. A dzisiaj termometr pokazuje +10, a ja zastanawiam się czy dane nam będzie w tym sezonie ulepić bałwana i pozjeżdżać na sankach?


















* Fragment wierszyka, którego Mateusz nauczył się w przedszkolu i teraz codziennie nam recytuje. Jakieś milion razy na dzień.


6 komentarzy:

  1. Oj nam też się jeszcze marzy zima i też wczoraj kilka kadrów zimowych wstawiłam na bloga. Może jeszcze przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety nie dane nam było w tym roku ani chwilę nacieszyć się pełną zimą :( nawet Święta były zupełnie inaczej odbierane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też za długo nie cieszyliśmy się zimą :/

      Usuń
  3. Aleś Ty śliczna! I wyglądasz jak Matiego... siostra :) My też chcemy śnieg!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, uśmiałam się ;) Bardzo ci dziękuję, ale z tą siostrą to gruba przesada. Wiesz, siwe włosy wyrywam i korektor pod oczy wklepuję ;) Zresztą, Mateusz nie pozostawia mi złudzeń. Twierdzi, że jestem "miłą staruszką", więc sama rozumiesz. Nie ma to, jak komplement od syna ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)