poniedziałek, 8 grudnia 2014

Gwiazdkowe Czytanki (4) - Patrz, Madika, pada śnieg!

Zanim Mateusz wyciągnął tę książkę z kalendarza adwentowego, kilka listopadowych wieczorów spędziłam na jej czytaniu. Nie dałam rady przeczytać jej do końca za pierwszym razem. Ani za drugim, czy trzecim. Za każdym razem łzy nie pozwalały dokończyć czytania. Kapały jak oszalałe na pięknie ilustrowane strony. 


Bo historia dwóch sióstr - Madiki i Lisabet - jest niezwykle wzruszająca. Gdy Czerwcowe Wzgórze przykrywa śnieg, radość dziewczynek zdaje się nie mieć końca. Jednak szaleństwa na śniegu kończą się chorobą Madiki, która nie może razem z siostrą i opiekunką wybrać się po świąteczne prezenty. Podczas zakupów Lisabet nie słucha opiekunki i oddala się od sklepu. Wskakuje na płozy sań, które właśnie ruszają  i odjeżdża w kierunku lasu. Pijany Andersson, który powozi saniami nie ma pojęcia, że wiezie pasażera na gapę. Sanie pędzą i wcale nie chcą się zatrzymać, a mała Lisabet jest coraz bardziej wystraszona. Gdy w końcu ujawnia woźnicy swoją obecność, ten zostawia ją samą w środku lasu i odjeżdża. Lisabet jest zdana sama na siebie, błąka się po lesie w poszukiwaniu domu i rodziców. A droga jest bardzo daleka. W dodatku pada śnieg, który sprawia, że dziewczynka szybko zaczyna przypominać bałwanka. Kto pomoże Lisabet dotrzeć do domu? Jak zareagują rodzice i Madika, na wieść o tym, że mała Lisabet zgubiła się? Czy dziewczynka cała i zdrowa wróci do domu?











"Patrz, Madika, pada śnieg!" jest książką pełną emocji. Od radości na wieść o tym, że spadł śnieg, po smutek, złość, zwątpienie i rozpacz. Jednak, mimo tylu negatywnych emocji, książka pełna jest miłości, ciepła i serdeczności. Wzrusza niesamowicie. Dopiero po kilku samotnych czytaniach, byłam wstanie przeczytać ją Mateuszowi. A i tak, głos mi się łamie w momencie, gdy Lisabet wraca do domu. I ze ściśniętym gardłem czytam ostatnie wersy.

"No bo pewnie, że to duża różnica, czy jest dwoje dzieci, czy tylko jedno."







"Patrz, Madika, pada śnieg!" jest pierwszą książką, przy czytaniu której Mateusz nie zadaje miliarda pytań. Ba, nie zadaje pytań w ogóle. Siedzi cichutko i słucha jak czytam, podziwiając piękne ilustracje Ilon Wikland. A ilustracje w tej książce są naprawdę przepiękne. Często to właśnie one stają się powodem, dla którego Mati sięga po tę pozycję. Leży wtedy na łóżku i bawi się w wyszukiwanie szczegółów. I podziwia zimowy krajobraz, który w książce jest naprawdę przepiękny. Aż zaczynamy tęsknić za śniegiem.

"Patrz, Madika, pada śnieg!" 
Tekst: Astrid Lindgren
Ilustracje: Ilon Wikland
Wydawnictwo Zakamarki

3 komentarze:

  1. Blog pełen inspiracji. Będziemy zagladać. Zazdroszczę takiego malego czytelnika. U nas po fali ksiazkowych fascynacji nastapil jakis regres czytelniczy. Skupienia brak i czytanie wyrywkowe z przerwami na skoki po lózku;)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, bardzo mi miło :)
    U nas ze skupieniem też różnie, ale czytamy. Mimo, że czasami więcej jest gadania, zadawania pytań niż właściwego czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tego typu książki, z pewnością kupię. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)