środa, 29 października 2014

Przygody z książką - Czy znasz...?

Nowa miłość Mateusza. Taka od pierwszego wejrzenia. Stop. Od pierwszego przeczytania. I chociaż znają się krótko, bo zaledwie parę dni, rzec można, że to pierwsza dziewczyna (no dobra, pierwsza zaraz po Basi), która na moim synu zrobiła takie wrażenie.


Mowa oczywiście o Pippi! O rudowłosej dziewczynce z głową pełną pomysłów. "Mamo, a ona jest owadem? Bo ma czułki na głowie". Nie mógł pojąć, że warkoczyki mogą tak sterczeć na boki. Ale to, że mała dziewczynka może unieść konia, że jest silniejsza niż najsilniejszy mężczyzna na świecie, i ma torbę pełną złotych monet, nie wywołało zdziwienia. Ba, naturalne jest to, że mieszka sama (nie licząc konia i małpki), że ciasto rozwałkowuje na podłodze, je leżąc na stole, a śpi z głową pod kołdrą i nogami na poduszce. Bo Pippi Pończoszanka może wszystko!



Teraz czekam, kiedy Mateusz zostanie poszukiwaczem rzeczy. Bo z głową pod kołdrą już zaczął spać. I wcale nie zdziwię się, jeśli oświadczy, że chciałby mieć małpkę. Wszak jazdę konną obiecałam na wiosnę, to może i małpa przejdzie!



Chociaż z reguły piszę o książkach, które znamy dłużej, które znamy na pamięć prawie, to tym razem robię wyjątek. Dlatego, że znam tę dziewczynkę od dawna i jestem pewna, że Mateusz szybko nie zrezygnuje z tej przyjaźni. Bo Pippi jest nie tylko uroczym rudzielcem z głową pełną niebywałych pomysłów. Jest także samodzielna i dobra. I mam nadzieję, że Mateusz zapamięta słowa swojej rudowłosej przyjaciółki: "Ten, kto jest bardzo silny, musi być także bardzo dobry".



A ja przekonana byłam, że na poznanie Pippi mamy jeszcze dużo czasu. Wszak książka jest spora objętościowo, jak na 3,5latka. Z pomocą przyszły Zakamarki, które wydały skróconą wersję książki. I tak, jak w przypadku "Dzieci z Bullerbyn", które poznaliśmy w zeszłym roku, tak i przygodami Pippi możemy cieszyć się wcześniej, niż to było przewidziane. Coś mi się wydaje, że zostaniemy stałymi gośćmi w Willi Śmiesznotce.




"Czy znasz Pippi Pończoszankę?"
Tekst - Astrid Lindgren
Ilustracje - Ingrid Nyman
Wydawnictwo Zakamarki

Wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką.

http://dzikajablon.wordpress.com/category/przygody-z-ksiazka/

22 komentarze:

  1. Z Pipi próbowałam z rok temu, ale nie zatrybiło. Chyba pora zrobić kolejne podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tak było z Basią. Spróbujcie ;)

      Usuń
  2. a ja się zastanawiałam, czy na "Dzieci.." nie za wcześnie
    od jutra zaczynamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My "Dzieci..." zaczęliśmy wcześnie, bo Mati miał skończone 2,5roku. Pokochał od razu, ale zaczęliśmy od wydań Zakamarków. I na tym poprzestajemy na razie ;) A Janek chyba starszy od Mateusza, więc czytajcie ;)

      Usuń
  3. Dzieci z Bullerbyn, Lotta z ulicy Awanturników poszły! Łobuzerskie kawałki należą do ulubionych ;-)
    Piękne zdjęcie z roześmianym-zaciekawionym synkiem podczas lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Lotta dołączy do nas na Gwiazdkę. O ile wcześniej się nie pokuszę o jej wyciągnięcie z szafy ;)

      Usuń
    2. O, ja też mam parę rzeczy w Tajemniczej Szafie obecnie, czasem wyciągam hihi. I odkładam, żeby książki czekały na pierwszą lepszą okazję (albo i bez), długo nie wytrzymuję ;-)

      Usuń
  4. ahh ta pippi ciekawe czy by podeszla naszym chłopakom:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pippi! Jej się nie da nie lubić ;) A synuś wyraźnie poruszony, to widać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da :)
      A Mateusz ma ubaw po pachy, nawet podczas oglądania samych ilustracji ;)

      Usuń
  6. Znamy klasyczną wersję filmową :) - dla mojego Fifi jednak opisana przez Ciebie będzie na ten moment doskonała ! Któż by nie polubił figlarnej Pippi ...;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że włączyliśmy Mateuszowi film o Pippi. Taki klasyczny, nie animowany - i oglądał, jak zaczarowany :)

      Usuń
  7. U nas Fizia (takie tłumaczenie, książki jeszcze z moich zbiorów z dzieciństwa) daje radę w pełnej wersji, podobnie jak "Dzieci z Bullerbyn"oraz "Bracia Lwie Serce" :) moja ukochana autorka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze trochę musimy poczekać na te obszerne wersje. Na dzień dzisiejszy nie ma szans, by Mateusz skupił się dłużej na książce, w której ilustracji jest niewiele.
      Zajrzałam na chwilkę w Twoje progi i musze powiedzieć, że świetnego bloga prowadzisz ;)

      Usuń
    2. Ogromnie ci dziekuje :) Wpadaj częściej. Ja te dluzsze, trudniesze lektury czytam jako tlo do zabawy lub uzywam ich jako lektury podroznej, zeby wszystkim nam sie milo sluchalo :) Igi tez nie ma do konca ochoty siedziec przy mnie, gdy tekstu duzo, a obrazkow malo, ale i to da sie obejsc :)))

      Usuń
  8. Znamy Pippi :) i lubimy,chociaż Basia jest o niebo lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już odczuwam lekki przesyt Basią, więc Pippi, to miła odmiana ;)

      Usuń
  9. Moje dzieci uuuwielbiają Pippi - po lekturze zawsze chcą zasypiać tak jak ona ;) A jak lubicie łobuzerskie przygody to polecamy Emila - w krótszej, przyjaznej dla przedszkolaków wersji (też Zakamarków)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! A ja myślałam, że Emil jest tylko w wersji dla starszaków. Muszę zerknąć dokładniej ;)
      Mateusz też chce spać, jak Pippi. A ostatnio stwierdził, że po suficie tak, jak Pippi chce chodzić ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)