piątek, 10 października 2014

O jedzeniu, miłości i łucie - czyli pogaduszki 3,5-latka

Mam wrażenie, że wrzesień obfitował głównie w nasze - rodzicielskie gadanie, niż w monologi Mateusza. Nie zliczę, ile razy musiałam się nagadać, żeby syn otrzymał wyczerpującą odpowiedź. A przede wszystkim, żeby zrozumiał, co do niego mówię. Najwięcej naszych rozmów dotyczyło kwestii przedszkolnych. Głównie odpowiedniego zachowania, bo Mateusz jest raczej psotnikiem i nerwusem. I przez jakiś czas uprzykrzał życie pań przedszkolanek i dzieci. W taki sposób odreagowywał ten przedszkolny debiut. Na szczęście, z pomocą książek, wychodzimy na prostą. Jest lepiej! A dzisiaj garść naszych lżejszych dialogów. Zapraszam!



Wymarzony.
- Kocham cię synku.
- Dlaczego? Bo jestem twoim umarzonym synkiem?
Jest, czy nie jest?
- Jesteś najedzony?
- Tak, aż burczy mi w brzuchu!
Nadzieja matką głupich.
- Mamo, a jeśli nie będę się psocił i ładnie zachowywał, to może przejdzie mi ta szajba?
Wie, co jest dla niego najlepsze.
- Obawiam się, że kanapeczki z mięsem, to najlepszy wybór dla mnie.
.
Bo najważniejsze, by nie być na głodniaka.
- Mateusz, a co robisz w przedszkolu?
- Bawię się i jem, i jem, i jem...
W krainie wyobraźni.
- Mateusz, co robisz?
- Rysuję świetlistą noc.
Bezsensowne gadanie.
- Mam sztruks!
- Co to jest sztruks?
- No takie coś na pumeks!
Marzyciel.
- Wujek robię zdjęcie! O nie! Wyszło rozmarzone...
Nazywanie uczuć prawie opanowane.
- Tu jest złość, tu radość a tu wesołość i smutność.
"Niedźwiedź w dużym, niebieskim domu". Leci piosenka tytułowa, po słowach "Strych doceniam szczerze i w poduszkach pierze", Mati się odzywa.
- A kiedy w naszych poduszkach też będzie się prało?
Liczymy. Najpierw ja. Gdy skończyłam i była kolej Mateusza, usłyszałam.
- No brawo! Policzyłaś bardzo ładnie!
Kolejne bezsensowne.
- Jesteś łut!
- Co to jest łut?
- No, taka ważność.
Nauczycielka.
- No i dzieci poszły z panią uczynią.
Miłość.
- Łał! Ale wy się kochacie! - powiedział do rodziców przytulających się na kanapie.
Nadzieja.
- Chodź synku, może tata już na nas czeka w domu.
- Mam taką nadzieję...
Zgrzewka.
- Mamo, musimy kupić dużą rozgrzewkę wody na biwak.
Nie ma to, jak kąpiel w okularach pływackich.
- Mamo! Jestem nurkowaczem!
( Jak widać ta forma nadal aktualna;) )
Lewa, czy prawa?
- Mateusz, która to jest ręka - lewa, czy prawa?
- Prawa!
- A ta?
- Druga!

Pięć. Inaczej.
- Mateusz, proszę policz do pięciu.
- Jeden, jeden, jeden, jeden, jeden.

Upodobania zależne od choroby.
  - Mateusz, proszę Twoja herbata.
- Fuj! To mięta!
- Przecież lubisz miętę.
- Lubię. Ale tylko jak jestem chory. 

Koniec!

4 komentarze:

  1. Moja Zosia ma 3,2 latka i też zna odpowiedz na każde pytanie i ten swój świat "mamo nie denerwuj się spokojnie ja ci wszystko wytłumaczę" albo ja mówię do niej Zosiu no ile razy mam jeszcze mówić a ona spokojnie "jeden,dwa,trzy,cztery " u nas też przedszkole zaczęte.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. OJ TEN OKRES POCZĄTKUJĄCEGO PRZEDSZKOLAKA.. Znam to bardzo dobrze;) I Podejrzewam że jeszcze dużo się nagadamy;) Nominuję do Liebster Blog Award, Szczegóły u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie poznaję :) Niestety, także od tej chorobowej strony.
      Dziękuję bardzo za nominację, ale muszę odmówić.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)