sobota, 25 października 2014

30 minut

Gdy choroba wkrada się w naszą codzienność, spacer staje się dobrem luksusowym. I bardzo pożądanym! Wczoraj, po 6 dniach domowego chorowania, pozwoliliśmy sobie na krótki spacer. Nieważne, że w tym przypadku oznaczał jedynie brodzenie w liściach, na trawniku przed blokiem. Nasze 30 minut w złotych promieniach. Mimo mroźnej temperatury, z radością wystawialiśmy twarze do słońca. Do domu wygoniły nas dopiero zmarznięte ręce i czerwone nosy. I obietnica gorącej herbaty z miodem. Obowiązkowo przed drzemką. Ledwo jesień się zaczęła, a już zima nadchodzi wielkimi krokami, powoli zamieniając te złote promyki na srebrzyste iskierki. I przykrywając czerwono-złoty dywan, białą puchową pierzyną.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)