czwartek, 3 lipca 2014

O szkole, zardzewiałym czosnku i wydrach, które były grzeczne - czyli pogaduchy z synem

Przecieram oczy ze zdziwienia. Notes ostatnio pęka w szwach od tekstów i pomysłów Mateusza. Rozmowy z trzylatkiem bardzo często bywają zaskakujące. 


Bo w domu też łatwo nie jest.
- Mamusiu, już wróciłem ze szkoły!
- I jak było, synku?
- Trudniej niż w domu...
Nigdy dość.
- Mati, wyłączamy już te bajki.
- O nie, muszę się jeszcze nabajować.
 Zapobiegliwy.
- Mamo, bo czosnek najlepiej schować do lodówki lub zamrażalnika, żeby nie zardzewiał.
 Typowy facet.
- O! Barwnik czerwony! - wykrzykuje, gdy podaję herbatę malinową.
Zrezygnowany.
- Chłopaki, co dzisiaj robiliście?
- Usypialiśmy lalę, (...), opowiedziałem Mateuszowi jedną bajkę, drugiej już nie chciał słuchać..
- Pierwszej też nie...
Komplemenciarz.
- Mamo ty robisz wyborne śniadanka, a tata wypasione!
Potrafi docenić smaczny posiłek.
- Hmm, niebo w gŁębie!
Wie lepiej.
- Mateusz załóż majty, bo cię robal w pupę ugryzie.
- Nie ugryzie, mamy założone moskitiery przecież!

(No przecież nooo. Tylko czemu matka cała pogryziona?)
Skojarzenia osiągnęły level, którego czasem nie ogarniam.
- Co tak śmierdzi? - pytam
- No nie wiem. Może ty pryknęłaś, a może się przypalił kot*.

 * "Opowiem ci bajkę jak kot palił fajkę(...))
Z cyklu - Fascynacja językiem obcym.
- Mamo, jutro będę jeździł na bajsiklu! (z akcentem na -klu)

- Moje pilołki! -  słyszę, gdy siedzi zakopany w poduchach.
Czasami bezsilny.
- Mateusz wstawaj!
- Nie mogę
- Dlaczego?
- Nie mogę. Zapowietrzyłem się!
Bo nie tylko dzieci są grzeczne
- Mateusz, jakie to są wydry?
- No, wydry Grzeczne mamo.
 
Wymyśla ulepszenia technologiczne.
- Bo ja mam taką komórkę, żeby mówić przez gardło.

Koniec!

1 komentarz:

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)