środa, 2 kwietnia 2014

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci

Dzisiaj miał być wpis książkowy. Będzie, chociaż nie ten, który zaplanowałam. Korzystając z okazji, iż dzisiejszy dzień jest świętem dziecięcej książki, postanowiłam zrobić przegląd Mateuszowej biblioteczki.

 źródło: www.ibby.org

Lista kilku pozycji, które aktualnie czytamy. Kolejność przypadkowa.

"Cynamon i Trusia. Wierszyki od stóp do głów" Ulf Stark, Charlotte Ramel


W książce jest trzynaście wierszyków (plus jeden na okładce, z tyłu), każdy o wybranej części ciała. Z małymi przerwami, czytamy ją od dłuższego czasu. Wcale nam się nie nudzi. Cóż się dziwić, skoro wierszyki napisane są prosto i z humorem. Poza tym to Ulf Stark, więc można w ciemno brać ;)

"Jak tata pokazał mi wszechświat" Ulf Stark, Eva Eriksson


Kolejna pozycja szwedzkiego autora. Opowieść o chłopcu, któremu tata chciał pokazać wszechświat. Czy mały Ulf zobaczył, to co tata pragnął jemu pokazać? Zderzenie świata dziecka ze światem dorosłych. Warto mieć w swojej biblioteczce.

"Turlututu. A kuku, to Ja!" Herve Tullet


Ta książka to przede wszystkim świetna zabawa. Jeśli jesteście książkowymi pedantami, to nie kupujcie tej książki. Ona nie nadaje się do stania na półce i ładnego wyglądania (chociaż ładnie wygląda). Z tą książką dziecko wyczynia cuda. Kiedy Mateusz czyta "Turlututu (...)", to w niektórych momentach zakrywam oczy, bo przeraża mnie, to co się dzieje z tą książką. I dlatego ją polecam!

"Jabłonka Eli" Catarina Kruusval


Nasze najnowsze odkrycie. Prezent urodzinowy, który skradł serce moje i Mateusza. Syn chce ją czytać ciągle. Pewnie dlatego, że fajnie byłoby siedzieć i bawić się na takim drzewie. A ja chcę ją czytać, bo doskonale pamiętam, jak to jest bawić się w ten sposób. I jeść kwaśne jabłka prosto z drzewa. Świetny powrót do dzieciństwa. I świetny sposób na uświadomienie dziecku, jak wyglądało dzieciństwo jego rodziców.

"Zagadki jeża Pepe. Kości" Rozalia Niedźwiecka

Zostanę zlinczowana za to co napiszę, wiem. Nie pokochaliśmy tej książki od pierwszego przeczytania. Od pierwszego wejrzenia, tak. Bo ilustracje ma piękne. Ale kilka pierwszych stron skutecznie zniechęciło mnie do czytania tej książki. Mati się nudził i przysypiał, a ja nie mogłam pozbyć się wrażenia, że część zdań jest zupełnie niepotrzebna. Mimo wszystko, powoli się do niej przekonujemy. Bo mimo nudnego początku, później akcja się rozkręca ;) A zakończenie warte jest przeczytania całości. No i nie zniechęciliśmy się na tyle by, nie zamówić drugiej części ;)

"Płyń mały Wombacie, płyń!" Charles Fuge


Nasz łup biblioteczny. Wałkowany od kilku tygodni codziennie. Zbliża się termin oddania, a ja wciąż zwlekam, bo wiem, jaki będzie płacz za tą książką. Myślę, że porównywalny do tego za "Misiem i Tygryskiem".

"Lukrecja" Przemysław Wechterowicz
 oraz
"W pogoni za życiem" Przemysław Wechterowicz



To nasze perełki, które zasługują na osobny wpis. Dzisiaj nacieszcie oko powyższymi ilustracjami, bo reszta będzie później ;) 

"Wiosna na ulicy Czereśniowej" Rotraut Susanne Berner 
oraz
"Mam oko na litery" Aleksandra i Daniel Mizielińscy



Obydwie kartonowe i obydwie cudowne. "Mam oko na litery" Mateusz uwielbia tak bardzo, że po zobaczeniu w księgarni "Mam oko na liczby" żyć nam nie daje, ciągle prosząc "Mamo kupimy żółte mam oko?".
"Wiosna(...)" zastąpiła nam "Jesień na ulicy Czereśniowej" niedawno. Uwielbiamy obydwoje. Tylko Mateusz niepocieszony, że Pola w klatce wylądowała ;)

I to tyle na dzień dzisiejszy. Czytaliście dzisiaj dzieciom?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)