czwartek, 13 marca 2014

Gdyby kózka nie skakała...

Wypadki chodzą po ludziach. Mnie się uczepiły jakoś szczególnie. Śmiem twierdzić, że jestem mistrzynią spadania ze schodów. Tym razem zostałam uziemiona w domu. Z nogą w górze i trzylatkiem domagającym się rozrywek. Jakoś trzeba było ogarnąć sytuację. Bez nadmiernego udziału tv ;)

Dzisiaj kilka pomocy, dzięki którym Mateusz się nie nudził, a matka nie musiała przeciążać nogi ciągłym wstawaniem ;)


Puzzle Trefl ramkowe


Mateusz nie jest fanem puzzli, nad czym ubolewam strasznie. Z chęcią układa tylko BabyPuzzle, bo mają mało elementów i szybko można skończyć. Puzzle z większą ilością elementów układa z moją pomocą, wtykając każdy puzzel byle gdzie i na siłę. Ja się wnerwiam i następuje koniec zabawy. Kilkanaście różnych pudeł leży i się kurzy.
Te ramkowe kupiłam w Pepco, 15 elementów chyba za 12zł. I stał się cud! Bo Mati układa je sam, każdy element dopasowuje idealnie. Wiem, że trzylatki układają po 45 i więcej elementów. Ale ja się cieszę, jak szalona z tych 15. W końcu jakiś progres. Może dzięki nim polubi w końcu te puzzle ;)

Patyczki z Empiku


Za każdym razem, gdy buszowałam po Empiku, te patyczki rzucały mi się w oczy. I zastanawiałam się po co to? Pewnie do liczenia dla starszaków? I myślałabym tak dalej, gdybym u Synalkowej mamy nie zobaczyła zabawy z ich użyciem. Kupiłam, wydrukowałam, co trzeba i mamy świetną zabawę. Dobieramy kolory, układamy różne wzory, liczymy poszczególne kolory, Mati buduje drogi dla pociągów, garaże dla aut. Zastosowań wiele za bardzo niewiele, bo 5zł za opakowanie.

Magnetyczna układanka Tchibo


W użyciu od zeszłorocznych Mikołajek. Mateusz często po nią sięga. Układa pojazdy wg. wzoru, ale znacznie częściej wymyśla swoje wersje. Fajna zabawka dla dzieci uwielbiających auta i magnesy ;)

Książki


Chociaż ostatnio czytania jest jakby mniej, a Mati nie woła co chwilę Mamo citaj!, to nie zapomnieliśmy o książkach. Na tapecie są teraz głównie wierszyki, które Mateusz zapamiętuje zadziwiająco szybko. O wierszach, jakie obecnie przerabiamy będzie jutro, chyba ;) Poza tym nastał szał na "Mam oko na litery", które wędrują z nami wszędzie.

YouTube

Tak, korzystamy z tego wynalazku. Całą rodziną korzystamy. Bo obejrzeć filmy naukowe można, i poćwiczyć z różnymi ekspertami, i dziecku sensowne programy włączyć. Mateusz YT ogląda głównie po angielsku, więc łączymy przyjemne z pożytecznym :)

 

I tak nam mijał czas, kiedy matka była uziemiona. Bo teraz, z nogą w stabilizatorze, wędruję z synem na plac zabaw. Modląc się, żeby syn z drabinek nie zleciał. Albo żeby matka zdążyła dobiec, gdyby poprzednie modlitwy nie zostały wysłuchane ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)