czwartek, 27 marca 2014

272 słowa

Tyle słów zdrowy dwulatek powinien mówić. I nie jest to niczyj wymysł ani wygórowane żądania matek, czy logopedów. Te 272 słowa są potwierdzone badaniami wielu specjalistów z dziedziny logopedii. I o te 272 słowa oparli swoją akcję logopedzi, którzy wpadli na pewien kapitalny pomysł.

źródło: http://www.272slowa.pl

"Dwa słowa na dwa lata to ... o 270 słów za mało" to projekt, który powstał z inicjatywy grupy logopedów zrzeszonych na forum "Logopedia - terapia zaburzeń mowy". W ramach akcji w różnych miastach (nie tylko w Polsce) odbędą się bezpłatne konsultacje logopedyczne dla dzieci w wieku 0-3 lata. Konsultacje rozpoczną się za miesiąc - 26.04.2014r.

Akcję popieram całym sercem. Popieram ponieważ mam nadzieję, że dzięki tej inicjatywie wielu rodziców przejrzy na oczy. I że wielu rodzicom i dzieciom taka akcja pomoże. I może chociaż w minimalnym stopniu zapobiegnie szerzeniu stereotypów typu "chłopcy później zaczynają mówić" czy "do 3 roku życia ma prawo nie mówić".

W akcji wcale nie chodzi o straszenie rodziców, czy wymyślanie chorób dzieciom. Bo i takie komentarze słyszałam. Chodzi o to, żeby pomóc dzieciom. Tylko i aż tyle. Doceńmy tych ludzi, którym chciało się taką akcję stworzyć, którzy bezpłatnie chcą przebadać dzieciaki. Jeśli jakiś rodzic ma wątpliwości, co do rozwoju mowy swojego malucha, niech skonsultuje to ze specjalistą. Niech nie czeka aż z niemówiącego dwulatka, dziecko stanie się niemówiącym trzy-czterolatkiem, ze świeżą diagnozą autyzm, czy niedosłuchem. Bo w takim przypadku nie odzyska straconego roku czy dwóch lat terapii. A to jest bardzo dużo. Przecież lepiej zapobiegać, niż leczyć. Lepiej dopytać, rozwiać swoje wątpliwości i spać spokojnie, niż później mieć wyrzuty sumienia, że czegoś się nie dopilnowało.

I tak, mój trzylatek chodzi do logopedy. Wczoraj byliśmy ;)
Pod opieką logopedy jest od ok. 6-7 m-ca życia. Wcześnie, gdyż jest w grupie ryzyka różnych chorób i zaburzeń. Chodzi też do pedagoga i na zajęcia Metodą Dobrego Startu, Weroniki Sherborne, Knill`a i muzykoterapię. Wizyty mamy z różną częstotliwością, w zależności od potrzeb. Dostajemy pakiet ćwiczeń do domu, różne pomoce i propozycje zabaw. Mateusz nie ma wielkich deficytów w mowie, więc nie przesadzamy z częstotliwością ćwiczeń. Wczoraj logopeda stwierdziła nawet, że jest rewelacyjnie jak na 3 lata. A jeszcze 1,5 m-ca temu musiałam ludziom tłumaczyć, co syn mój mówi ;)
I nie, nie jestem przewrażliwioną matką, która z każdą pierdołą lata po lekarzach. Ale jeśli coś mnie niepokoi w rozwoju, czy zachowaniu mojego dziecka, to pytam specjalisty. Mam ten defekt, że wolę być poinformowana na wyrost, niż niedoinformowana ;)

Na koniec kilka wyjaśnień:
- za dwulatka w logopedii przyjmuje się dziecko między 21-27 m-cem życia. Nie dziecko w dniu swoich drugich urodzin.
- za słowo uważa się każdy zlepek sylab, którym dziecko nazywa dany przedmiot. Jeśli na cukierek ZAWSZE mówi KAKA, to liczy się to jako słowo.
- chłopcy zaczynają później mówić. Ale później niż dziewczynki. Nie później niż przyjęte normy. A normy są ustalone dla obydwu płci i uwzględniły już ten aspekt.

Więcej informacji na temat akcji na stronie internetowej, bądź na fb. Polecam też stronę Kasi Głoski, która jest logopedyczną kopalnią wiedzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)