wtorek, 25 lutego 2014

O niespodziance, balu kryształowym i szczęściu

Mateusz rozgadał się chwilę po drugich urodzinach. Rok temu mówił jedynie kilkanaście słów, łączył je w dwuwyrazowe zdania a większość rzeczy nazywał pierwszą sylabą danego słowa. Za miesiąc skończy 3 lata. Gada non-stop, prowadzi dialogi z nami i większością zabawek, recytuje wierszyki i ma tysiąc pytań na godzinę. I choć czasem modlę się o chwilę ciszy, to i tak kocham tego gadułę w nim siedzącego.

Dzisiaj kolejna porcja synowych dialogów. Spisanych w ostatnim miesiącu.

W drodze na bal karnawałowy:
M: Mamo, wiesz... idziemy na bal kryształowy!
Mateusz przybiega z kartką:
- To jest moja dokumenta mamo!
Podczas śniadania nakruszył:
M: Mamo, mam dla ciebie niespodziankę.
J: A jaką? - dopytuję
M: Okruchową niespodziankę!
M: Mamo zapal więcej światła.
J: Jest jasno. Wystarczy to, które się świeci.
M: Bo Pan z elektrowni liczy?
Robimy pizze. Po włożeniu pizzy do piekarnika Mateusz mówi:
- Rośnij pizzunio, rośnij, że ho ho!
Mateusz przytula się do mnie i mówi:
- Mamusiu jesteś taka mięciutka i kochana!
Napisy końcowe bajki.Wymieniane są nazwiska. Między innym Jacek Bończyk.
M: Jacek Bączek! Cha, cha, cha!
 
J: Mateusz, skąd się biorą dzieci?
M: Z brzuszka mamusi
J: A jak tam weszły?
M: Na czworaka!
 
Mateusz bawi się w swoim pokoju ludzikami. Gadając do siebie:
- Teraz cię ogłuszę ludziku moją ogłuszarką.
M: Mamo zobacz benzynuję auto!
J: Co robisz?
M: Benzynuję!
J: Tankujesz tak?
M: Tak. Bo jest roztankowane.
Mati chodzi po pokoju:
J: Mateusz, co ty robisz?
M: Chodzę i szczęścia szukam.
★ 
Szczęścia szukaliśmy także w lesie. Albo wiosny, raczej ;)

Koniec!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)