czwartek, 16 stycznia 2014

Zima

Nareszcie! Doczekaliśmy się! Wczoraj, i u nas śniegiem sypnęło! Pięknie jest.


Mateusz wpadł w zachwyt i nie mógł odczepić się od okna. A że w lesie prawie mieszkamy, to i wiewiórkę na drzewie wypatrzył.
Przed popołudniową drzemką był czas na małe śniegowe szaleństwo. Orzełki na śniegu. Mała bitwa na śnieżki. Pady pupą w góry śniegu. I uśmiech od ucha do ucha.


Co z tego, że zimno? Co z tego, że sanki zostały w piwnicy? A bałwana nie dało się lepić. Najważniejsze, że w końcu jest śnieg.


Na rękawiczki dziecię moje nie dało się namówić. Przeszkadzają mi, mamusiu. A potem pędem do domu gnaliśmy, połykając łzy. Bo rączki bolą i plosie, lozgziej mi ląćki.


Rozgrzałam, rzecz jasna ;)
Po powrocie zawinęliśmy się w koc, i rozgrzewaliśmy się popijając gorącą herbatę z dzikiej róży. I jedząc żurawinę, oczywiście. Bo żurawinę Mateusz kocha, podobnie, jak śnieg.



 A Wy? Lepiliście już bałwana w tym sezonie?

1 komentarz:

  1. U nas śnieg i sanki były.... ale w grudniu ....
    Ostatnio wyruszylismy na jej poszukiwania, znaleźliśmy ale tylko na jedno popołudnie ... mam nadzieję,ze nie zapomniała o nas...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)