piątek, 13 grudnia 2013

Półmetek

Połowa okienek z kalendarza adwentowego opustoszała. Zostało 12 listów jako, że nasz kalendarz liczy sobie 25 kieszonek, a dzisiejsza już pusta ;)
Każdego dnia, po drzemce Mateusz wyjmuje jeden skrzaci list. Od Skrzatów te listy, przecież! Skrywają one wiele tajemnic, wiele zadań i zagadek do rozwiązania. Tajemnicze są te Skrzaty! Jak one te listy wkładają? Skąd się wzięły? Może dowiemy się w Wigilię ;)


A ja powiem Wam, że leniuchy te Skrzaty! Syna obowiązkami zawalają a same tylko marną kinderkę podrzucą. I to, nie codziennie. Skandal po prostu!
Za nami już pisanie listu do Św. Mikołaja i wycieczka na pocztę, aby list dotarł do adresata. Nie wiem, jak ten Święty dowiezie do nas te wszystkie pociągi i auta. W dodatku, Mateusz świnię sobie zażyczył. Peppę! I Alberta jakiegoś ;)


Za nami robienie orzechowych łódeczek, które stoją do dzisiaj na półce. Piękne synkowi wyszły! Za nami suszenie cytryn i pomarańczy, co by goła choinka na Gwiazdkę nie stała ;)
Babraliśmy się w farbie, robiąc renifera, Mikołaja i bałwanki. Piekliśmy babeczki dla Świętego Mikołaja. Przygotowaliśmy wspólnie cały poczęstunek. Głodny nie wyszedł ani Święty, ani renifery, ani bałwanek, który na doczepkę jechał saniami.


Jednego dnia Skrzaty nam odpuściły i pozwoliły odpocząć. Wymyśliły nam seans filmowy z Ekspresem Polarnym w roli głównej. Mateusz obejrzał całą bajkę w skupieniu. Ułatwione zadanie mieliśmy bo kocha pociągi. A ja pokochałam tę bajkę. Wstyd się przyznać, ale nie widziałam jej wcześniej. Ale, ale...wpisałam już Ekspres na listę bajek obowiązkowych przed Gwiazdką.

Skrzaty prosiły również o nasze świąteczne zdjęcia, więc mini-sesję trzeba było zorganizować. Ale, po co im te zdjęcia? Na pamiątkę pewnie. Albo znów jakieś zadanie szykują? I tu mała prośba matki, która mieszkanie na Święta wysprzątała. Byle brokatu nie było, proszę! Po robieniu śniegowych kul zbieramy brokat do dzisiaj.


Przez te 13 dni wzbogaciliśmy się o jeden kartonowy domek zajmujący 3/4 pokoju dzieciowego. Przybyło nam trochę książek. Rozwiązaliśmy kilka zagadek świątecznych, żeby znaleźć ukryte skarby. Zjedliśmy wszystkie skrzacie słodkości i wypiliśmy litry herbaty malinowej z miodem i cytryną. Mamy jeden zaległy łańcuch do wykonania, który powstanie pewnie w łikend.

A dzisiaj robimy lampiony. Wszak Święto Łucji, do czegoś zobowiązuje :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz jakiś ślad po swojej obecności tutaj :)