czwartek, 8 lutego 2018

Ulubione w Styczniu

Umilam sobie tę macierzyńską rzeczywistość na wiele sposobów. Książką. Muzyką. Filmem. Małymi przyjemnościami. Cóż, jestem tylko człowiekiem. I to takim, który lubi gdy jest pięknie, smacznie i przyjemnie (któż nie lubi?). Nie potrafiłabym czerpać z macierzyństwa, gdyby nie małe chwile tylko dla siebie. Dlatego zamiast po raz setny zmywać naczynia, czy odkurzać pokruszone chrupki, dbam o to, by złapać oddech. Od zawsze drzemki dzieci, to mój czas. Na herbatę/kawę, książkę i poszperanie w internetach. Kwadrans. Czasami dwa. Na to, by pozachwycać się, nacieszyć, zainspirować i odpocząć. Dzisiaj pokazuję, co w styczniu wpadło mi w oko, zachwyciło, wywołało szybsze bicie serca. Taki mix. Różnych fajności, inspiracji, wydarzeń. Ulubionych chwil, smaków, zapachów, obrazów i wszystkiego, co zachwyciło mnie w styczniu. I zachwyca nadal. Zobaczcie. Może i Was zachwyci?


czwartek, 1 lutego 2018

Pucio

Książki dla maluchów zajmują coraz więcej miejsca w naszej domowej biblioteczce. Obok tych grubaśnych, które czytamy z Mateuszem na rozdziały, leżą te kartonowe, kontrastowe, obrazkowe bądź kilkuzdaniowe zaledwie, książeczki Bruna. I cieszy mnie ogromnie, kiedy ten mały Krasnal przynosi co ranek stosik swoich ulubionych pozycji. Wśród nich nie może zabraknąć Pucia. A ja doprawdy nie wiem, czy wśród polskich rodziców maluszków istnieje taki, który nie słyszał o Puciu?

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Styczeń obiektywnie + Projekt 52

Styczniowe kadry zapełniają dysk komputera. I mimo tego, że styczeń mało aktywny, spędzany głównie w domowych pieleszach, to tych kadrów uzbierało się sporo. Wiele wartych zapamiętania chwil. Pierwszy tegoroczny spacer po lesie, z którego Bruno wrócił...czarny. Czapka lądująca na ziemi i patyki w małej buzi. Kiepskie noce i dokuczające Brunkowi czwórki, które wyjść nie chcą. Pierwsza samodzielnie przeczytana przez Mateusza książka ("O smoku spod Wawelu"), duma i radość z dyplomu sukcesu. Nowe słówka Bruna i pierwsze zawołane "sisi", które wprawiło matkę w osłupienie. Niedziela bez światełka do nieba, bo Mateusza zmogła gorączka, filmowe wieczory pod kocem, pierwszy tegoroczny śnieg i pierwsze sanki młodszego brata. Jabłko jedzone na spółę, ukradkowe buziaki, "a tu-tu" Brunka i nasze poranki spędzane przy balkonowym oknie. Pierwsze obcięte kosmyki, pierwsza wizyta w nowym M i radość chłopców z pustych pokoi, po których można biegać nie obijając się o meble. Stosy katalogów wnętrzarskich i grubaśnych książek, czytanych z Mateuszem na rozdziały. Nasze chwile, które udało mi się zapisać. Ułamek tego, które miały miejsce. Domowe. Spokojne. Cisza przed burzą, która za chwilę zamieni nasze życie w...domowy bajzel. Już żyjemy na kartonach ;)


czwartek, 18 stycznia 2018

Rok w Krainie Czarów

Za nami najbardziej magiczny czas w roku. Czas oczekiwania i przeżywania Świąt Bożego Narodzenia. To wtedy podekscytowanie dzieci sięga zenitu, a rodzice obejmują nocną wartę i zmieniają się w pomocników pana w czerwonym płaszczu. Grudzień to dom płonący światełkami, choinka przystrojona najpiękniejszymi ozdobami świątecznymi i to oczekiwanie... Skrzaty, elfy, Święty Mikołaj i latające renifery. Magia. Czary! W grudniu wszystko jest możliwe. 

środa, 10 stycznia 2018

Projekt 52 - 1/52

Nie zliczę ile razy w ubiegłym roku planowałam powrót do regularnego pisania. Co miesiąc wyznaczałam sobie cele, planowałam wpisy, robiłam zdjęcia. I co miesiąc los (życie, raczej!) miał inne plany i dokładał swoje. Nierzadko tak, że później długo nie mogłam się pozbierać. A koniec roku był wybitny pod tym względem. Wciąż jeszcze z naszym zdrowiem nie jest idealnie. Rok 2017 pożegnaliśmy z ulgą. Nowy, jak co roku, ma czystą kartę. Mam nadzieję, że zapisze na niej same dobre wspomnienia.

Taki jest plan. Zapisać w kadrach te dobre chwile. Uśmiechy, miny, wygłupy, czułości i relację dwóch braci. Mateusz i Bruno - razem. 52 tygodnie w 52 kadrach przedstawiających chłopców. Dzisiaj, pierwszy z nich. Noworoczny, jeszcze z choinką tle. Niespełna 7letni Mateusz i 14miesięczny Bruno. Moi chłopcy.

- Oto! Oto!
Tak. Oko, Bruno potrafi wskazać bezbłędnie. Niestety, często kosztem starszego brata.

niedziela, 26 listopada 2017

Roczek...

 Jak to szybko zleciało - słyszę zewsząd, sama powtarzając to zdanie jak jakąś mantrę. I jeszcze chwila i naprawdę uwierzyłabym w to, że ostatni rok przeleciał między palcami. Nie przeleciał. Bo mimo tego, że pędzi ten czas jak szalony, to ja w tym pędzie staję, zatrzymuję się i ze spokojem patrzę na mojego młodszego syna, który przecież wczoraj się urodził. Rok. 12 miesięcy przyglądania się, jak z maleńkiego zawiniątka wyrasta chłopiec, który dzisiaj ponad stół głową sięga. I tylko spojrzenie ma tak samo poważne, jak w dniu, w którym pierwszy raz go ujrzałam.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Zaczytana jesień #3 (2017) - cz.I

Jesień to dla mnie wyjątkowa pora roku. Lubię te długie wieczory, grube swetry, szale wielkie jak koce i gorącą herbatę, która tylko jesienią smakuje tak wyjątkowo. Lubię także dlatego, że jesienią na rynku wydawniczym pojawiają się prawdziwe perełki. Czekamy na nie z Mateuszem zacierając ręce i zbierając każdy grosz, który później z przyjemnością wydamy na te literackie cuda. Tegoroczna jesień pełna będzie tych książkowych skarbów. Doprawdy nie wiem, jak nasz domowy budżet to wytrzyma? I jak, na litość boską, wybrać te naj, naj, skoro wszystkie chciałoby się kupić? Nie wiem. Wam także nie pomogę w tym temacie. Ale możecie pozastanawiać się razem ze mną. To co? Jesteście ciekawi, co tegorocznej jesieni w literackim świecie piszczy?