piątek, 22 lipca 2016

Ziuzia i dom na głowie

Na głowie stanął. Ten Ziuzi na pewno. Nasz też. Pierwszy raz ponad pięć lat temu. Wraz z pojawieniem się na świecie Mateusza. Drugi raz stanie na głowie pod koniec października. Dom nasz. Wtedy zamieszka z nami pewnien chłopiec, który dzisiaj sam staje na głowie kopiąc z upodobaniem w matczyny żołądek. Jak bardzo ten mały akrobata wywróci nasz świat do góry nogami? Nie wiem. Przekonamy się niedługo. A dzisiaj czytamy o wywróconym domu Ziuzi, w którym pojawił się mały człowiek. Fistaszek. Sprawca całego zamieszania.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Centrum Nauki Experyment - Gdynia

Nasz tegoroczny urlop dobiegł końca. W tym roku postawiliśmy na polskie morze i totalne lenistwo. Nie było prawie w ogóle zwiedzania, pieszych wędrówek i odhaczania kolejnych punktów na mapie. Chyba wszyscy potrzebowaliśmy takiego leniwego tygodnia. Skupiliśmy się głównie na atrakcjach dla Mateusza. Była więc plaża, kąpiele w morzu, popołudniowa sjesta i...odrobina nauki. Przy okazji wizyty w Trójmieście odwiedziliśmy bowiem Centrum Nauki Experymet w Gdyni. Jak było? Zobaczcie sami.

niedziela, 17 lipca 2016

Strach


Od pięciu lat powraca jak cholerny bumerang. Uderza ze zdwojoną siłą wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Niszczy nasz spokój i poczucie bezpieczeństwa. Przypomina, że w każdej chwili nasze życie może zmienić się o 180st. I ta zmiana nie oznacza nic dobrego. Co jakiś czas przypomina o sobie. Zabiera uśmiech, radość i dziecięcy optymizm, za które tak bardzo kochamy. Uświadamia, że każdego dnia możemy cofnąć się do wydarzeń sprzed 5lat. Przeżyć deja vu, którego tak bardzo się obawiamy. Strach. Paniczny strach o zdrowie i życie naszego dziecka. O to, o co walczyliśmy z całych sił. O nasze największe szczęście. W jednej chwili może prysnąć jak bańka mydlana. A my nie mamy na to żadnego wpływu. Jesteśmy bezradni. Wiem, że w tym całym nieszczęściu mamy ogromne szczęście. Bo nasze dziecko rozwija się prawidłowo. Bo od 5lat zastawka działa jak należy. Bo szpital to jedynie kontrolne tomografie, rezonansy i wizyty w poradni. Wiem, że zawdzięczamy jej życie i zdrowie naszego syna. Ale paraliżuje mnie strach o to, że któregoś dnia przestanie działać jak należy, że jeszcze raz będziemy musieli przechodzić przez koszmar operacji. Że coś może pójść nie tak i zmienić jego życie nieodwracalnie. Żyjemy normalnie, pochłonięci codziennymi sprawami. Jak większość rodzin na świecie. Naprawdę, często udaje nam się zapominać o tym, co było. Ale nigdy o czyhającym niebezpieczeństwie. Z tyłu głowy już do końca życia będzie tkwiło to uczucie podszyte strachem. Wystarczy ból głowy, za wysoka gorączka, mdłości czy wymioty niewiadomego pochodzenia, a my stoimy na baczność gotowi do działania. I przerażeni. Z błaganiem wypisanym na twarzy. Niech, ta przeklęta zastawka działa jak należy. Niech nasze dziecko nie przechodzi całej drogi od początku. Tylko jedno życzenie, niech nasz syn będzie zdrowy. Niech jego szczęśliwa gwiazda nie gaśnie. Proszę.

piątek, 15 lipca 2016

Mapa przyszłości

Książek obrazkowych nasza biblioteczka skrywa pod dostatkiem. Mimo tego, co jakiś czas przybywają kolejne. Cóż się dziwić skoro od 3lat cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem Mateusza. W biblioteczce stoją małe i duże, cienkie i grube, typowo obrazkowe i takie, w których tekstu jest sporo. Ale takiej jeszcze nie mieliśmy! Niby format A4, a rozkładówki mają ponad 3m. Niby normalna okładka, ale jednak podwójna. Niby oglądać ją można jak zwykłą książkę, ale jednak największa frajda jest wtedy, gdy całą rozłożymy na podłodze. I w dodatku książka ta jest mapą!

wtorek, 12 lipca 2016

Chłopiec i morze

Uwielbiam te wakacyjne kadry. Mały człowiek na tle morza. Plaża i słońce chowające się za horyzontem. Pięciolatek w pirackiej chuście. Garście piachu rzucane do wody. Na plaży kolacja, której nie zjedliśmy, bo Ktoś zapomniał zabrać kanapki. Spacer plażą, muszelki, kamyki i piękne światło padające na przymknięte powieki małego chłopca. Nie uchwyciłam. Zapisałam obraz w pamięci. Tak, jak setkę pozostałych, które wolałam podziwiać na żywo. Nie przez szklane oko aparatu. Tylko jeden wieczór. Tak mało, by w pełni nacieszyć się wieczornym morzem. Jednak wystarczająco, by przypomnieć sobie, za co je kocham. I jak bardzo kocham takie chwile. Z nimi.

niedziela, 26 czerwca 2016

Morskie opowieści, czyli lektury z morzem w tle

Przedwyjazdowe szaleństwo. Znacie to? Pranie, prasowanie, pakowanie. Znowu pranie, prasowanie... -Mamo, i jeszcze to trzeba spakować! I to! Które portki? Które gry? A książki? Gdzie to wszystko upchnąć? Mieszkanie wygląda jak po przejściu tornada. Czy ja wczoraj sprzątałam? Końca tego szaleństwa nie widać. Ale jeszcze chwilka. Na horyzoncie już widać morze. A jak morze, to i morskie książki. Część z nich znamy na pamięć, części jeszcze nie czytaliśmy, a kilka na pewno zabierzemy z sobą. Wszystkie łączy jedno - gdzieś w tle pojawia się morze. Zobaczcie naszą ulubioną stertę książek z morzem w tle. Może i Wy skusicie się na jedną z nich?

piątek, 24 czerwca 2016

Wakacje!

I już! Pożegnał grupę czterolatków. Po raz drugi z bukietami kwiatów i laurkami powędrował do przedszkola. Tak szybko ten czas minął. Z sepleniącego trzylatka wyrósł pięcioletni chłopiec. Chłopak już! Dwa lata przedszkola za nami. Półmetek! Bo tyle samo przed. Jaki nasz syn będzie za te dwa lata?

A teraz? Zaczyna wakacje! Już drugie w swoim pięcioletnim życiu. Ostatnie w tym składzie. Za rok w wakacyjnych przygodach Mateuszowi towarzyszyć będzie brat. Dlatego tak bardzo bym chciała, aby tegoroczne wakacje były wyjątkowe. Tylko dla niego. By zapamiętał ich smak na długo. W mojej głowie planów długa lista. Jak zwykle, zresztą. Tylko tym razem nie będę gonić, by wszystko dopiąć na ostatni guzik. Ma być spokojnie. I razem. A reszta, nieważna.

Będzie polskie morze, za którym tęsknił, będą spacery, teatr i lody owocowe. Będzie zwiedzanie, pluskanie w wodzie, warsztaty plastyczne i garście czereśni. Będą długie rozmowy, zabawy z przyjaciółmi, brudne rączki w moich dłoniach, czas na wszystko i brak pośpiechu. I wakacyjne lektury, których stosik już czeka na pierwsze czytanie. A gdzieś między tym wszystkim przygotowywanie kącika dla brata. To ostatnie miesiące, kiedy Mati ma nas tylko dla siebie. Niech będą wyjątkowe!

Udanych wakacji, kochani!