czwartek, 21 września 2017

33 facts about me

Wrzesień to mój miesiąc. Każdego roku rozpoczynam go od życzenia wypowiedzianego w myślach i zdmuchnięcia świeczek na urodzinowym torcie. Lubię ten dzień. Z tej okazji, podobnie jak w zeszłym roku, kilka słów o mnie. Moje #factsaboutme. 33 fakty na 33 urodziny. Zapraszam do czytania. I podzielenia się swoimi facts about me. Poznajmy się lepiej!

środa, 9 sierpnia 2017

Słowacja z dziećmi - Dolina Białej Wody

Tegoroczny urlop spędziliśmy na Słowacji. W połowie czerwca spakowaliśmy walizki, załadowaliśmy chłopców do auta i pojechaliśmy. 2000km przemierzone polsko-słowackimi drogami, tony zjedzonych lodów i wypitej kawy, tysiąc zdjęć, jedno dziecko potrafiące pływać, jedno dziecko posiadające zęby, matka z rozwaloną nogą i ojciec spalony na raka. Taki bilans po powrocie. Było genialnie! W każdym razie lepiej, niż się spodziewaliśmy.

piątek, 4 sierpnia 2017

Liść

Jesienią. Wyjmę z szafy ciepły koc, założę wełniane skarpety i ugotuję ciepłe kakao. Z cynamonem i goździkami, które później będziemy wspólnie wyciągać z parujących kubków. Usiądę w fotelu z książką w ręce, na nos wcisnę nadłamane okulary i przeczytam. Roczniakowi, który każdą stronę zaznaczy obślinioną rączką. Prawie siedmiolatkowi, który zna tę opowieść już na pamięć. I sobie. Poczytam o miłorzębowym listku, który stał się przypadkowym obserwatorem ważnych życiowych lekcji.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Zeszyty kreatywne #4 - dla chłopaków (i nie tylko)!

Oszalał na punkcie Lewandowskiego. Wolny czas najchętniej spędza na rowerze, hulajnodze, albo siedząc na drzewie. Organizuje wyścigi. Skacze z dachu. W domu zarządza treningi, a z drążka zamontowanego w futrynie, zwisa przez pół dnia jak leniwiec. Ewentualnie, buja się i skacze przez przedpokój. Przestałam już reagować na tę jego nadaktywność. Szczęście, że jeszcze nic sobie nie połamał (tfu, tfu). Jedynym motywatorem, który sprawia, że jego pokój nie utonął pod stertą lego, ścinków i porozwalanych ubrań, jest stoper i wyścig z czasem. Marzy, by grać w piłkę nożną, jeździć na rolkach i deskorolce oraz by skompletować szale wszystkich reprezentacji piłkarskich (bez komentarza). Chłopak pełną gębą.  I z myślą o tym superchłopaku (oraz moim zdrowiu psychicznym i ciszy) zaopatrzyłam nas w zeszyty kreatywne. Nie jakieś literki, kolorowanki z kwiatkami i nudne szlaczki. Te są stworzone z myślą o wszystkich prawdziwych superchłopakach (i dziewczynach też)!


środa, 26 lipca 2017

Wakacje + kod rabatowy Bemisie

W tym roku odrobinę wcześniej niż zwykle spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy na długo wyczekiwany urlop. Pożegnaliśmy grupę pięciolatków, na 2,5 miesiąca zamykając przedszkolne drzwi. Połowa czerwca. Pierwszy dzień tegorocznych wakacji. Z pięknym zachodem słońca. Z Mateuszem i Julką pędzącymi na hulajnogach. Z ukochanym wujkiem, ciociami i masą komarów, które uprzykrzały matce ganianie za tą dwójką. Efekty - poniżej. Letnia mini sesja na rozpoczęcie wakacyjnego sezonu. Mati i Julia. Bardzo ich lubię na tych zdjęciach. :)

czwartek, 20 lipca 2017

Rok na wsi

Dwie głowy pochylone nad sztywnymi kartami książki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie różnica wieku między nimi. Bo obok blond czupryny, spod której błyskają wesołe iskierki niebieskich oczu, widnieje pochylona głowa, z której siwiuteńkie pasma spadają na ukryte za grubymi szkłami okularów, oczy . Prawnuk i prababcia. Ta, które całe życie spędziła na wsi. Teraz pochyla się nad "Rokiem na wsi", zerka na swoją książkową imienniczkę i nadziwić się nie może, skąd ona wzięła się w tej książce. W dodatku taka stara. Bo przecież ona bardziej, jak ta Jadzia Malinowska, która na rowerze wszędzie dojedzie i nikt jej siwizną włosów nie przyprószył. Dlaczego taką starą ją zmalowali w tej książce? I tylko ten prawnuk, który obok siedzi nadziwić się nie może, co też ta babcia Hela wygaduje.

środa, 12 lipca 2017

Macierzyństwo off-line

Książki czekają. Notesy leżą w oczekiwaniu na kilka zdań. Komputer zakurzony częściej funkcjonuje jako podstawka pod kubek z kawą, niż narzędzie służące do pracy. I tylko aparat czasami zawieszam na szyi. By zapamiętać te momenty, które mam wrażenie, trwają ułamki sekund. Dopiero później okazuje się, że jesień przyszła. Z noworodka powstał samodzielnie siadający człowiek, a pięciolatek w lokach okazał się sześciolatkiem, który marzy by wygolić sobie pół głowy i kręcić spinnerem na czole. A matka, jak ta żona Lota, stoi osłupiała i zastanawia się czy to starość, czy inny czort sprawia, że ten czas tak pędzi. Zwariował, no!