środa, 18 stycznia 2017

Obrazkowe Love

Love! Tym jednym słowem można określić nasz stosunek do książek obrazkowych. Nasza miłość zaczęła się na ulicy Czereśniowej i trwa do dzisiaj. I chociaż Mateuszowi czytamy coraz dłuższe teksty, chociaż powoli sam zaczyna czytać i wydawać by się mogło, że książki obrazkowe w naszym domu odchodzą już do lamusa, to nic bardziej mylnego. Moglibyśmy odłożyć je na półkę, by spokojnie czekały na Bruna. Moglibyśmy nie gromadzić ich już więcej, bo przecież to i tak same obrazki. Moglibyśmy. Ale, po co? Dzień bez picturebook`a jest dniem straconym. Codziennie wędrują z Mateuszem po całym mieszkaniu. Te dwie najczęściej znaleźć można tam, gdzie król piechotą chodzi. Cóż, bywa i tak.

sobota, 14 stycznia 2017

Blog Top 2016

Już po raz trzeci Karolina z Biblioteczki Malucha zorganizowała głosowanie na najlepszą książkę dziecięcą wydaną w poprzednim roku. Blog Top 2016 to zestawienie ubiegłorocznych publikacji, które zasługują na szczególną uwagę. Tym razem wyróżnione książki podzielone zostały na dwie kategorie: dla dzieci do lat 6 oraz dla dzieci w wieku 7-12lat. Ciekawi jesteście jakie książki wytypowałam i jak przedstawia się finałowa dziesiątka? Zobaczcie, które książki minionego roku stanowią must have dziecięcej biblioteczki.

piątek, 13 stycznia 2017

Zeszyty kreatywne #2

Szafa w jego pokoju stała się tymczasową tablicą, na której ćwiczy pierwsze równania. Zaczęło się od zaznaczania na niej wzrostu. Ciemna szafa, biała kredka i miarka, którą za każdym razem rozciąga, by dowiedzieć się ile centymetrów wyżej znajduje się kolejna biała kreska. Pod ostatnią pojawiły się równania. Z wypiekami na polikach przybiegł, byśmy zobaczyli jego dzieło. Popisana szafa. Trzy równania. Prawidłowo zapisane i rozwiązane. Dumny był jak paw! Od tamtej pory równań na szafie przybywa. A w przygodzie matematycznej towarzyszą Mateuszowi robot Mat, król Gromoryk i Fredek. 

wtorek, 3 stycznia 2017

Drzewo

Od jakiegoś czasu obok sterty kartek, mazaków i kredek, na środku naszego salonu wyrasta...dąb. Wielki, rozłożysty, z milionem zamieszkujących go zwierząt. Najpierw pojawia się jedna karta. Następnie druga, trzecia, czwarta....Aż w końcu, wszystkie leżą równo ułożone obok siebie. Piętnaście. Tyle trzeba, żeby wyrosło przed nami wielkie drzewo. Dąb. Z książki.


sobota, 10 grudnia 2016

Zimowa półeczka z książkami


Docieplamy się. Kocem w renifery. Korzennym kakao. Świeczkami i lampkami rozwieszonymi w całym domu. I książkami. Pięknymi, ciepłymi opowieściami. Wyjątkowymi, bo czytanymi głównie zimą. W pozostałe pory roku większość z nich zimuje schowana w szafie. Każdego roku, pod koniec listopada dostają swoje kolejne życie. Umilają nam czas w oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę. I później też. Między barszczem a piernikiem. Gdy żegnamy stary rok i witamy nowy. Gdy przerwa od przedszkola dłuży się niemiłosiernie. I gdy ferie zdają się nie mieć końca. Później, gdzieś w połowie lutego, przychodzi czas na wiosenne lektury. Ale grudzień i styczeń to czas na śnieg, Mikołaje, pierniki i prezenty. Czas na zimowe książki.

czwartek, 1 grudnia 2016

Zaczarowany grudzień


- Mamo, chodź zobacz! - rano otworzył oczy i przybiegł podekscytowany do kuchni. Wziął mnie za rękę, zaprowadził do pokoju i usiadł na łóżku. - Zobacz. Skrzaty były w nocy. Wyszeptał. Jakby nie chciał ich spłoszyć. - Dzisiaj pierwszy dzień grudnia. Tak. Czekał na ten dzień od dawna. Pierwsze tegoroczne pytania o skrzaty pojawiły się w okolicach sierpnia. Pamiętał. I wierzy. Nadal wierzy w skrzaty, elfy i Świętego Mikołaja. I dopóki będzie wierzył, dopóty będę bawiła się w dobrą wróżkę czarując kolejne kalendarze adwentowe, wymyślając zadania i upychając po szafach kolejne książki, gry i drobiazgi. Dla jego wspomnień. Dla tego błysku w niebieskich oczach. I uśmiechu. Warto zaczarować grudzień.

- Mamo dlaczego skrzaty nie przychodzą do wszystkich dzieci?
- Bo przychodzą tylko do tych dzieci, które w nie wierzą.
- Ja wierzę. I będę wierzył do końca życia. I w Mikołaja też.

Chyba dobrą wróżką zostanę dożywotnio.

czwartek, 24 listopada 2016

Witaj na świecie, Maleńki!


Nareszcie! To słowo najczęściej padało na wieść o jego narodzinach. Długo kazał na siebie czekać. Zwłaszcza, że przez całą ciążę towarzyszyła mi pewność, iż urodzi się w październiku. Kulawa intuicja przyszłej matki. Wybrał listopad. Niedzielny poranek. Idealny. Niespieszny. Zupełnie, jak on. Czarnowłosy klon Mateusza. Nasz syn. Młodszy brat. Bruno. Witaj na świecie, Maleńki!