niedziela, 26 czerwca 2016

Morskie opowieści, czyli lektury z morzem w tle

Przedwyjazdowe szaleństwo. Znacie to? Pranie, prasowanie, pakowanie. Znowu pranie, prasowanie... -Mamo, i jeszcze to trzeba spakować! I to! Które portki? Które gry? A książki? Gdzie to wszystko upchnąć? Mieszkanie wygląda jak po przejściu tornada. Czy ja wczoraj sprzątałam? Końca tego szaleństwa nie widać. Ale jeszcze chwilka. Na horyzoncie już widać morze. A jak morze, to i morskie książki. Część z nich znamy na pamięć, części jeszcze nie czytaliśmy, a kilka na pewno zabierzemy z sobą. Wszystkie łączy jedno - gdzieś w tle pojawia się morze. Zobaczcie naszą ulubioną stertę książek z morzem w tle. Może i Wy skusicie się na jedną z nich?

piątek, 24 czerwca 2016

Wakacje!

I już! Pożegnał grupę czterolatków. Po raz drugi z bukietami kwiatów i laurkami powędrował do przedszkola. Tak szybko ten czas minął. Z sepleniącego trzylatka wyrósł pięcioletni chłopiec. Chłopak już! Dwa lata przedszkola za nami. Półmetek! Bo tyle samo przed. Jaki nasz syn będzie za te dwa lata?

A teraz? Zaczyna wakacje! Już drugie w swoim pięcioletnim życiu. Ostatnie w tym składzie. Za rok w wakacyjnych przygodach Mateuszowi towarzyszyć będzie brat. Dlatego tak bardzo bym chciała, aby tegoroczne wakacje były wyjątkowe. Tylko dla niego. By zapamiętał ich smak na długo. W mojej głowie planów długa lista. Jak zwykle, zresztą. Tylko tym razem nie będę gonić, by wszystko dopiąć na ostatni guzik. Ma być spokojnie. I razem. A reszta, nieważna.

Będzie polskie morze, za którym tęsknił, będą spacery, teatr i lody owocowe. Będzie zwiedzanie, pluskanie w wodzie, warsztaty plastyczne i garście czereśni. Będą długie rozmowy, zabawy z przyjaciółmi, brudne rączki w moich dłoniach, czas na wszystko i brak pośpiechu. I wakacyjne lektury, których stosik już czeka na pierwsze czytanie. A gdzieś między tym wszystkim przygotowywanie kącika dla brata. To ostatnie miesiące, kiedy Mati ma nas tylko dla siebie. Niech będą wyjątkowe!

Udanych wakacji, kochani!

czwartek, 23 czerwca 2016

Różowe środy

Nasze wieczory zabarwiły się na różowo. Chociaż ten róż ma czasami gorzki smak, delektujemy się nim każdego wieczoru. Przenosimy się do słodko-gorzkiego świata, w którym normalność jest pojęciem względnym. Zupełnie tak, jak w tym naszym rzeczywistym świecie, gdzie różowe bywają nie tylko środy.

piątek, 17 czerwca 2016

O Koperniku, bakteriach i imieniu braciszka - czyli rozmowy z pięciolatkiem

Z mniejszą częstotliwością, ale nadal zapisuję. Nasze rozmowy, jego przemyślenia i śmieszne powiedzonka. Niestety, nie jestem w stanie spisać wszystkiego. A szkoda. Wspaniale jest wracać do tych naszych pogaduszek. Przypomnieć sobie, co kryło się w tej blond główce rok, czy dwa lata temu. Kiedyś może i on poczyta, co też wygadywał będąc przedszkolakiem? Dzisiaj garstka naszych pogaduszek z ostatnich tygodni. Dla niego. Dla nas. Do niezapomnienia.

środa, 15 czerwca 2016

Zaczytana mama #2 - książki dla rodziców

Gdy ponad 5 lat temu byłam w ciąży nie przypuszczałam, że temat rozwoju dziecka kiedykolwiek mnie zainteresuje. Owszem, czytałam różne książki dotyczące ciąży, jej przebiegu i pierwszych tygodni po narodzinach dziecka. Wiedziałam, jak dbać i pielęgnować niemowlaka, jakie etapy jego rozwoju nas czekają i...na tym koniec. Wszystko zmieniło się, gdy Mateusz zachorował, a przed nami pojawiła się wizja szpitala, nieprawidłowego rozwoju dziecka, zaburzeń neurologicznych, rehabilitacji i różnorodnych zajęć wspomagających rozwój. To wtedy sięgnęłam po książi, które mogą pomóc zrozumieć psychikę dziecka, wspomóc jego rozwój, uświadomić co robić, by nie zaburzać i nie niweczyć pracy włożonej przez Mateusza podczas rehabilitacji. Mimo, że Mati rozwija się prawidłowo, co jakiś czas sięgam po literaturę poruszającą ten temat. Dzisiaj kilka pozycji, które szczególnie polubiłam. Dlaczego? Przeczytajcie.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Marzenia się spełniają...

Na wszystko w życiu przychodzi odpowiedna chwila. Czasami nie wtedy, kiedy sami tego pragniemy. Czasami musimy uzbroić się w cierpliwość i z pokorą przyjąć to, co los ma nam do zaoferowania. A gdy w końcu marzenia się spełniają, nieważne stają się miesiące oczekiwań, nasza frustracja i przeszkody, które systematycznie los rzucał nam pod nogi. Kiedyś w końcu wychodzi słońce, na niebie pojawia się tęcza, a ty masz pewność, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku. Że nie mogło być inaczej. Bo teraz jest ten idealny moment.

piątek, 10 czerwca 2016

Pomarańczowy kuskus pod jogurtową kołderką

Nie będę ukrywać, że wiruozem kuchni to ja nie jestem. Gotować nie lubię (co nie oznacza, że nie umiem ;)) i robię to jedynie dlatego, że wszyscy troje kochamy jeść. Moje eksperymenty kończą się zazwyczaj tragicznie, a kuchnia wygląda, jak po przejściu huraganu (teraz wiecie dlaczego na blogu nie pojawiają się przepisy). Dlatego preferuję przepisy proste, szybkie i takie, które nie wymagają miliona sprzętów.